forum.optyczne.pl

Lornetki - "Korygowanie" wad lornetki przez mózg

Wojtas_B - Dzisiaj 15:17
Temat postu: "Korygowanie" wad lornetki przez mózg
Jak wiadomo, mózg jest neuroplastyczny, następuje w nim neuroadaptacja - układ nerwowy dostosowuje się do warunków w taki sposób, że ostatecznie obraz, który odbieramy po przetworzeniu przez procesor mózgu, jest pozbawiony wad naturalnej soczewki oka. Mózg ostatecznie wyświetla nam to, czego się spodziewamy. Gdyby nie ten proces, widzielibyśmy obraz jak z najgorszych lornetek o powiększeniu 1x, z dystorsjami i potężną AC, bo taką generuje soczewka oka. Tymczasem widzimy obrazy proste, kontrastowe i pozbawione chromatyzmu.

Analogicznie do obóbki obrazu dostarczanego do siatkówki przez samo oko, mózg powinien mieć pewną zdolność neuroadaptacyjną, pozwalającą zmniejszyć percepcję wad lornetki. Oczywiście nie możemy dać mózgowi za dużo obliczeń, bo nie da on już rady - fatalnego obrazu z bazarowej lornetki nie skoryguje.

Zastanawiam się jednak, w jakim stopniu i u kogo zachodzi taka neuroadaptacja w kontakcie z lornetkami bardzo dobrymi optycznie, które mają AC na rozsądnym poziomie.
Czy ktoś z Was zauważa u siebie zjawisko adaptacji do często używanej tej samej lornetki, której wad uczy się mózg, dzięki czemu z czasem coraz mniej zauważacie jej aberracje, które zaraz po zakupie były ewidentne?
Ja mam wrażenie, że gdy patrzę przez lornetkę ostrą (ale nie referencyjnie ostrą jak np. Swarovski), którą mój mózg już zna, bo patrzyłem przez nią wiele razy, to po paru minutach każdej rozpoczętej sesji obraz zdaje mi się jeszcze nieco wyostrzać.

Czy ktoś obserwuje podobne znieczulanie się mózgu na AC lornetki, dzięki czemu z czasem AC jest mniej odczuwalna?

Kot72 - Dzisiaj 16:51

Wojtas_B, myślę że to kwestia priorytetów . Jeśli celowo , nastawiasz się na szukanie AC to wtedy zauważasz i w mniejszym lub większym stopniu zaczyna Cię to drażnić lub przeszkadzać . Jeśli w danym miejscu i czasie na Twoim podwórku wyląduje UFO to patrząc przez tą samą lornetkę AC nawet nie zauważysz . Gwarantuję :mrgreen: Mnie aż tak bardzo nie przeszkadza czy któraś moja lornetka pokaże AC poza centrum . Ogólnie cieszę się obrazem jako takim i cieszę się tym że należę do nikłego procenta ludzkiej populacji którą stać na dobro luksusowe jakim jest lornetka .
Wojtas_B - Dzisiaj 17:10

Kot72, Chyba nie zrozumiałeś mojej intencji, z jaką zaproponowałem tę dyskusję. Chodzi mi o to, czy ktoś obserwuje zjawisko adaptacji, dzięki której obraz w często używanej lornetce (powiedzmy klasy niższej niż alfa) wydaje się z czasem lepszy. Chodzi mi o zagadnienie związane z pracą mózgu w kontakcie z instrumentem optycznym, nie o filozofowanie o priorytetach.

P.S.
Tak, będę patrzył na UFO, nie analizując AC.

binocullection - Dzisiaj 17:30
Temat postu: Re: "Korygowanie" wad lornetki przez mózg
Dzięki za post.

Neuroadaptacja to ciekawy wątek z dwóch powodów.

Po pierwsze, odpowiada na pytanie, dlaczego nie znajdujemy zrozumienia rozmawiając o optyce. Każdy z nas przyzwyczaja się do tego, co i jak widzi. Ci, którzy widzą "lepiej", przyzwyczają się do lepszego widzenia. Ci, którzy widzą "gorzej", uważają je za referencyjne. Trudno jest zatem rozmawiać o kategoriach bezwzględnych widzenia, jeśli względnym jest nasz wzrok i lornetki, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Po drugie, szybkość, z jaką mózg dostosowuje widzenie do niedoskonałości optycznych (np. balansu bieli, braku kolimacji) jest tak duża, że okres czasu, w którym jesteśmy w stanie stwierdzić - coś jest nie tak - nie pozwala na rozbudowane analizy.

Badanie neuroadaptacji wymaga różnorodności optyki i doznawania jej wad. Kontaktu ze sprzętem niedoskonałym i tym, który bliżej jest doskonałości. Przezwyciężaniu inercji przyzwyczajeń.

Wojtas_B napisał/a:

Czy ktoś z Was zauważa u siebie zjawisko adaptacji do często używanej tej samej lornetki, której wad uczy się mózg, dzięki czemu z czasem coraz mniej zauważacie jej aberracje, które zaraz po zakupie były ewidentne?

Zdecydowanie tak. Dotyczy to wszystkich aberracji, łącznie z tak ewidentnymi, jak dystorsja.
Oprócz adaptacji występuje proces akceptacji i, po pewnym czasie, faworyzacji danego sposobu obrazowania. Lornetka niedoskonała zyskuje status referencyjnej do momentu, gdy wzrok nie doświadczy lepszej korekcji konkretnego aspektu obrazowania.

W poście o NL52 napisałem o uczuciu komfortu z obrazowania i każdorazowym uświadamianianiu sobie, że może być wyższy w lepszej lornetce. Zatem sformułowania typu - świetny, ostry, kontrastowy - powinny być moim zdaniem zawsze odnoszone do, właściwej sobie, skali doświadczonego sprzętu.

Wojtas_B napisał/a:

Ja mam wrażenie, że gdy patrzę przez lornetkę ostrą (ale nie referencyjnie ostrą jak np. Swarovski), którą mój mózg już zna, bo patrzyłem przez nią wiele razy, to po paru minutach każdej rozpoczętej sesji obraz zdaje mi się jeszcze nieco wyostrzać.

Potwierdzam. Mózg wydaje się korygować nieostrość (astygmatyzm) dodatkową pracą akomodacji, stąd takie rozluźnienie wzroku w lornetkach lepszych i postępujące zmęczenie w lornetkach gorszych. Dlatego poznanie lornetki jest zawsze procesem długotrwałym, a mierzonym poczuciem komfortu - znowu odnoszę się do swojego wątku o NLce.

Wojtas_B napisał/a:

Czy ktoś obserwuje podobne znieczulanie się mózgu na AC lornetki, dzięki czemu z czasem AC jest mniej odczuwalna?

Nie. Na widoczne AC działa czasem znieczulająco dominanta kolorystyczna światła w otoczeniu, korzystanie z ręki (ruch obrazu) i balans oczu w muszlach. Nie potrafię jednak nie widzieć AC, a mój mózg ją wycinać, jeśli wcześniej patrzyłem przez lornetkę, która lepiej ją koryguje. Z drugiej strony, nie widziałem jej wtedy, gdy do AC byłem przyzwyczajony.

Inercja przyzwyczajeń, o której pisze powyżej.

widoczek - Dzisiaj 17:41

Może nie odniosę się bezpośrednio do zadanego tutaj pytania, ale zdecydowanie widzę u siebie poprawę zdolności mojego mózgu do oddzielania szumu od sygnału w skrajnie niedoświetlonych warunkach. Przez lata lornetkowych astro obserwacji obiektów głębokiego nieba (Deep Sky - w skrócie DS) widze łatwiej "ciemnoszare kłaczki" na tle nieco ciemniejszego nocnego nieba ( tak tak, tło nieba nawet w Bieszczadach nie jest w pełni czarne!). DS-y, które kiedyś były na granicy percepcji, dziś są dla mnie łatwo zauważalne.

Czy te nocne obserwacje przekładają się w jakiś sposób na dzień? Nie wiem, szczerze mówiąc nie analizowałem tego. Moze widzę bardziej kontrastowo? Na dniu to co szybko odnotowuje, to jak mózg koryguje niedoskonałości odwzorowanie barw lornetek.

Kot72 - Dzisiaj 18:05

To ja się widać słabo akomoduję bo nijakiej poprawy w ostrości czy innych wadach nie widzę . Może gdybym miał tylko jedną lornetkę i tylko tej jednej używał ....
ryszardo - Dzisiaj 18:21

Moim zdaniem mogą tu występować trzy efekty:

1. Nauka obserwacji przez daną lornetkę.
Przez każdą lornetkę patrzy się trochę inaczej. Każdą trzeba trochę inaczej przyłożyć, trochę inaczej trzymać i to ma duży wpływ na obraz, jaki dociera do oka. Z czasem uczymy się danej lornetki i niemal automatycznie zaczynamy przykładać ją do oka w pozycji bliższej idealnej.

2. Akceptacja wad
Efekt czysto psychologiczny. Jak lornetkę znamy i jej nie oceniamy, to możemy zwyczajnie nie zwracać uwagi na wady, tylko obserwować wszystko inne. Skupiając się na innych rzeczach nie dostrzegamy tego, co wcześniej przykuwało uwagę, bo było nowe i inne. Jeśli jednak zaczniemy szukać, to bez problemu ponownie dostrzeżemy te same wady, co na początku.

3. Faktyczna neuroadaptacja
Nie jestem przekonany, czy w przypadku obserwacji przez lornetkę występuje. Wydaje mi się, że do tego może być potrzebna dużo dłuższa, nieprzerwana obserwacja.
Musiałbym poszukać artykułu opisującego eksperyment, w którym ludzie przez dość długi czas nieprzerwanie nosili okulary odwracające obraz do góry nogami. Po pewnym czasie (kompletnie nie pamiętam jakim) zaczynali widzieć "normalnie" i potem po zdjęciu okularów na koniec eksperymentu ponownie widzieli "źle" i mózg musiał się dostrajać. Dawno to czytałem (ponad 15 lat temu) i nie wiem, czy teraz to znajdę. Pamiętam jednak, że tam było noszenie tego bez przerw i mam poważne wątpliwości, czy dużo krótsze, przerywane obserwacje przez lornetkę są w stanie coś podobnego wygenerować.
Nie wykluczam jednak, że jakiś efekt może mieć miejsce.

Zupełnie oddzielną rzeczą jest moim zdaniem umiejętność dostrzegania słabych obiektów głębokiego nieba, o którym wspomina widoczek, bo tu ogromne znaczenie mają techniki obserwacyjne. Doświadczenie obserwatora jest tu niezmiernie istotne.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group