| |
forum.optyczne.pl
|
 |
Lornetki - "Korygowanie" wad lornetki przez mózg
Wojtas_B - Sro 18 Mar, 2026 Temat postu: "Korygowanie" wad lornetki przez mózg Jak wiadomo, mózg jest neuroplastyczny, następuje w nim neuroadaptacja - układ nerwowy dostosowuje się do warunków w taki sposób, że ostatecznie obraz, który odbieramy po przetworzeniu przez procesor mózgu, jest pozbawiony wad naturalnej soczewki oka. Mózg ostatecznie wyświetla nam to, czego się spodziewamy. Gdyby nie ten proces, widzielibyśmy obraz jak z najgorszych lornetek o powiększeniu 1x, z dystorsjami i potężną AC, bo taką generuje soczewka oka. Tymczasem widzimy obrazy proste, kontrastowe i pozbawione chromatyzmu.
Analogicznie do obóbki obrazu dostarczanego do siatkówki przez samo oko, mózg powinien mieć pewną zdolność neuroadaptacyjną, pozwalającą zmniejszyć percepcję wad lornetki. Oczywiście nie możemy dać mózgowi za dużo obliczeń, bo nie da on już rady - fatalnego obrazu z bazarowej lornetki nie skoryguje.
Zastanawiam się jednak, w jakim stopniu i u kogo zachodzi taka neuroadaptacja w kontakcie z lornetkami bardzo dobrymi optycznie, które mają AC na rozsądnym poziomie.
Czy ktoś z Was zauważa u siebie zjawisko adaptacji do często używanej tej samej lornetki, której wad uczy się mózg, dzięki czemu z czasem coraz mniej zauważacie jej aberracje, które zaraz po zakupie były ewidentne?
Ja mam wrażenie, że gdy patrzę przez lornetkę ostrą (ale nie referencyjnie ostrą jak np. Swarovski), którą mój mózg już zna, bo patrzyłem przez nią wiele razy, to po paru minutach każdej rozpoczętej sesji obraz zdaje mi się jeszcze nieco wyostrzać.
Czy ktoś obserwuje podobne znieczulanie się mózgu na AC lornetki, dzięki czemu z czasem AC jest mniej odczuwalna?
Kot72 - Sro 18 Mar, 2026
Wojtas_B, myślę że to kwestia priorytetów . Jeśli celowo , nastawiasz się na szukanie AC to wtedy zauważasz i w mniejszym lub większym stopniu zaczyna Cię to drażnić lub przeszkadzać . Jeśli w danym miejscu i czasie na Twoim podwórku wyląduje UFO to patrząc przez tą samą lornetkę AC nawet nie zauważysz . Gwarantuję Mnie aż tak bardzo nie przeszkadza czy któraś moja lornetka pokaże AC poza centrum . Ogólnie cieszę się obrazem jako takim i cieszę się tym że należę do nikłego procenta ludzkiej populacji którą stać na dobro luksusowe jakim jest lornetka .
Wojtas_B - Sro 18 Mar, 2026
Kot72, Chyba nie zrozumiałeś mojej intencji, z jaką zaproponowałem tę dyskusję. Chodzi mi o to, czy ktoś obserwuje zjawisko adaptacji, dzięki której obraz w często używanej lornetce (powiedzmy klasy niższej niż alfa) wydaje się z czasem lepszy. Chodzi mi o zagadnienie związane z pracą mózgu w kontakcie z instrumentem optycznym, nie o filozofowanie o priorytetach.
P.S.
Tak, będę patrzył na UFO, nie analizując AC.
binocullection - Sro 18 Mar, 2026 Temat postu: Re: "Korygowanie" wad lornetki przez mózg Dzięki za post.
Neuroadaptacja to ciekawy wątek z dwóch powodów.
Po pierwsze, odpowiada na pytanie, dlaczego nie znajdujemy zrozumienia rozmawiając o optyce. Każdy z nas przyzwyczaja się do tego, co i jak widzi. Ci, którzy widzą "lepiej", przyzwyczają się do lepszego widzenia. Ci, którzy widzą "gorzej", uważają je za referencyjne. Trudno jest zatem rozmawiać o kategoriach bezwzględnych widzenia, jeśli względnym jest nasz wzrok i lornetki, do których jesteśmy przyzwyczajeni.
Po drugie, szybkość, z jaką mózg dostosowuje widzenie do niedoskonałości optycznych (np. balansu bieli, braku kolimacji) jest tak duża, że okres czasu, w którym jesteśmy w stanie stwierdzić - coś jest nie tak - nie pozwala na rozbudowane analizy.
Badanie neuroadaptacji wymaga różnorodności optyki i doznawania jej wad. Kontaktu ze sprzętem niedoskonałym i tym, który bliżej jest doskonałości. Przezwyciężaniu inercji przyzwyczajeń.
| Wojtas_B napisał/a: |
Czy ktoś z Was zauważa u siebie zjawisko adaptacji do często używanej tej samej lornetki, której wad uczy się mózg, dzięki czemu z czasem coraz mniej zauważacie jej aberracje, które zaraz po zakupie były ewidentne? |
Zdecydowanie tak. Dotyczy to wszystkich aberracji, łącznie z tak ewidentnymi, jak dystorsja.
Oprócz adaptacji występuje proces akceptacji i, po pewnym czasie, faworyzacji danego sposobu obrazowania. Lornetka niedoskonała zyskuje status referencyjnej do momentu, gdy wzrok nie doświadczy lepszej korekcji konkretnego aspektu obrazowania.
W poście o NL52 napisałem o uczuciu komfortu z obrazowania i każdorazowym uświadamianianiu sobie, że może być wyższy w lepszej lornetce. Zatem sformułowania typu - świetny, ostry, kontrastowy - powinny być moim zdaniem zawsze odnoszone do, właściwej sobie, skali doświadczonego sprzętu.
| Wojtas_B napisał/a: |
Ja mam wrażenie, że gdy patrzę przez lornetkę ostrą (ale nie referencyjnie ostrą jak np. Swarovski), którą mój mózg już zna, bo patrzyłem przez nią wiele razy, to po paru minutach każdej rozpoczętej sesji obraz zdaje mi się jeszcze nieco wyostrzać.
|
Potwierdzam. Mózg wydaje się korygować nieostrość (astygmatyzm) dodatkową pracą akomodacji, stąd takie rozluźnienie wzroku w lornetkach lepszych i postępujące zmęczenie w lornetkach gorszych. Dlatego poznanie lornetki jest zawsze procesem długotrwałym, a mierzonym poczuciem komfortu - znowu odnoszę się do swojego wątku o NLce.
| Wojtas_B napisał/a: |
Czy ktoś obserwuje podobne znieczulanie się mózgu na AC lornetki, dzięki czemu z czasem AC jest mniej odczuwalna? |
Nie. Na widoczne AC działa czasem znieczulająco dominanta kolorystyczna światła w otoczeniu, korzystanie z ręki (ruch obrazu) i balans oczu w muszlach. Nie potrafię jednak nie widzieć AC, a mój mózg ją wycinać, jeśli wcześniej patrzyłem przez lornetkę, która lepiej ją koryguje. Z drugiej strony, nie widziałem jej wtedy, gdy do AC byłem przyzwyczajony.
Inercja przyzwyczajeń, o której pisze powyżej.
widoczek - Sro 18 Mar, 2026
Może nie odniosę się bezpośrednio do zadanego tutaj pytania, ale zdecydowanie widzę u siebie poprawę zdolności mojego mózgu do oddzielania szumu od sygnału w skrajnie niedoświetlonych warunkach. Przez lata lornetkowych astro obserwacji obiektów głębokiego nieba (Deep Sky - w skrócie DS) widze łatwiej "ciemnoszare kłaczki" na tle nieco ciemniejszego nocnego nieba ( tak tak, tło nieba nawet w Bieszczadach nie jest w pełni czarne!). DS-y, które kiedyś były na granicy percepcji, dziś są dla mnie łatwo zauważalne.
Czy te nocne obserwacje przekładają się w jakiś sposób na dzień? Nie wiem, szczerze mówiąc nie analizowałem tego. Moze widzę bardziej kontrastowo? Na dniu to co szybko odnotowuje, to jak mózg koryguje niedoskonałości odwzorowanie barw lornetek.
Kot72 - Sro 18 Mar, 2026
To ja się widać słabo akomoduję bo nijakiej poprawy w ostrości czy innych wadach nie widzę . Może gdybym miał tylko jedną lornetkę i tylko tej jednej używał ....
ryszardo - Sro 18 Mar, 2026
Moim zdaniem mogą tu występować trzy efekty:
1. Nauka obserwacji przez daną lornetkę.
Przez każdą lornetkę patrzy się trochę inaczej. Każdą trzeba trochę inaczej przyłożyć, trochę inaczej trzymać i to ma duży wpływ na obraz, jaki dociera do oka. Z czasem uczymy się danej lornetki i niemal automatycznie zaczynamy przykładać ją do oka w pozycji bliższej idealnej.
2. Akceptacja wad
Efekt czysto psychologiczny. Jak lornetkę znamy i jej nie oceniamy, to możemy zwyczajnie nie zwracać uwagi na wady, tylko obserwować wszystko inne. Skupiając się na innych rzeczach nie dostrzegamy tego, co wcześniej przykuwało uwagę, bo było nowe i inne. Jeśli jednak zaczniemy szukać, to bez problemu ponownie dostrzeżemy te same wady, co na początku.
3. Faktyczna neuroadaptacja
Nie jestem przekonany, czy w przypadku obserwacji przez lornetkę występuje. Wydaje mi się, że do tego może być potrzebna dużo dłuższa, nieprzerwana obserwacja.
Musiałbym poszukać artykułu opisującego eksperyment, w którym ludzie przez dość długi czas nieprzerwanie nosili okulary odwracające obraz do góry nogami. Po pewnym czasie (kompletnie nie pamiętam jakim) zaczynali widzieć "normalnie" i potem po zdjęciu okularów na koniec eksperymentu ponownie widzieli "źle" i mózg musiał się dostrajać. Dawno to czytałem (ponad 15 lat temu) i nie wiem, czy teraz to znajdę. Pamiętam jednak, że tam było noszenie tego bez przerw i mam poważne wątpliwości, czy dużo krótsze, przerywane obserwacje przez lornetkę są w stanie coś podobnego wygenerować.
Nie wykluczam jednak, że jakiś efekt może mieć miejsce.
Zupełnie oddzielną rzeczą jest moim zdaniem umiejętność dostrzegania słabych obiektów głębokiego nieba, o którym wspomina widoczek, bo tu ogromne znaczenie mają techniki obserwacyjne. Doświadczenie obserwatora jest tu niezmiernie istotne.
TRYTON7 - Czw 19 Mar, 2026
Mózg najmniej musi się wysilać podczas korekcji AC właśnie w starych rosyjskich lornetach z dużą dawka zażółcenia...
Żebym stawał na głowie i tak się wysilał jak tylko mogę , to każda taka lornetka jest tak perfekcyjnie skorygowana przez "żółte szkło" ze nie znajdziesz AC i koniec .
browar - Czw 19 Mar, 2026
Sporo o tym rozmawiałem z koleżanką - doświadczoną okulistką kliniczną. To ona mnie przekonała że mózg jest bardzo plastyczny i ćwiczeniami można nauczuć się np patrzeć jednoocznie. Opisywałem to zjawisko w innym wątku, po kilku latach używania Monovida patrzę przez niego z przyjemnością. Wprawdzie przez lornetkę fajniej się obserwuje, ale dość często (coraz częściej) świadomie wybieram Monovida z powodu wygody. Mój mózg ogarnął patrzenie jednooczne i tyle. Co do AC to mam ciekawe spostrzeżenie - na początku noszenia okularów ich AC była wyraźnie widoczna, po 2 latach noszenia (te same okulary) już jej nie dostrzegam, choć jest.
jutomi - Czw 19 Mar, 2026
Nie wiem, czy moja niewrażliwość na nieostrość brzegową szerokokątnych lornetek wynika z neuroadaptacji, akceptacji wad czy ma związek z "opatrzeniem się" przez dany instrument. W każdym razie jest (subiektywnym) faktem.
Z pewnością każdy z nas "nauczył się" wycinać czubek nosa z pola widzenia gołym okiem - faktem jest, że nos jest cały czas w kadrze a my go na co dzień nie widzimy.
Zastanawiałem się również niejednokrotnie na ile dobrej jakości zdjęcia planet, galaktyk czy mgławic, których naoglądamy się w sieci, "pomagają nam" później dostrzec przez lornetkę czy teleskop szczegóły, których ... nie mamy prawa dostrzec przez dany instrument optyczny.
Tutaj szersza dyskusja min. na ten temat na Astromaniaku: https://astromaniak.pl/viewtopic.php?t=77644
ryszardo - Czw 19 Mar, 2026
Na Astromaniaku jest parę osób, które mają misję promowania za wszelką cenę najdroższego sprzętu na rynku i powtarzają pewne rzeczy na każdym kroku. Ogólnie jest to dość zabawne, ale ich wypowiedzi nie brzmią wiarygodnie. Ja uwierzę, jak zobaczę
Kot72 - Czw 19 Mar, 2026
TRYTON7, coś czego nie widać mózg nie musi korygować
Binokularnik - Pią 20 Mar, 2026
| ryszardo napisał/a: | | Przez każdą lornetkę patrzy się trochę inaczej. Każdą trzeba trochę inaczej przyłożyć, trochę inaczej trzymać i to ma duży wpływ na obraz, jaki dociera do oka. Z czasem uczymy się danej lornetki i niemal automatycznie zaczynamy przykładać ją do oka w pozycji bliższej idealnej. |
Chyba o to właśnie chodzi. Trening powoduje, że lornetka z czasem wydaje się być lepsza - zarówno pod względem obrazu jak i np. dopasowania muszli ocznych, które kiedyś były za małe lub za duże, a obecnie są ok.
binocullection - Pią 20 Mar, 2026
| jutomi napisał/a: | Z pewnością każdy z nas "nauczył się" wycinać czubek nosa z pola widzenia gołym okiem - faktem jest, że nos jest cały czas w kadrze a my go na co dzień nie widzimy.
|
Wycinać oraz nadpisywać wycięty obszar, gdy patrzymy w bliży.
A ta ekstrapolacja jest o tyle ciekawa, że działa tylko wtedy, gdy lewe i prawe oko dostają podobny sygnał do interpretacji.
Lubię dla porównania tonacji koloru w lornetce robić takie doświadczenie, że okular przykładam do jednego oka, a drugim, nieuzbrojonym patrzę na ten sam biały obiekt. Ciekawe jest to, że jeśli obiekt jest blisko, a wzrok w silnej zbieżności, obserwowanego obiektu... nie widać. Pojawia się dopiero jego fragment w lewym i prawym oku. Środka nie ma, bo mózg nie ma jak go zinterpretować.
Podobne doświadczenie, ale z obiektem w oddali, pokazuje juz pełny obraz. Nie ma potrzeby nadpisywania środka.
Kot72 - Pią 20 Mar, 2026
Nie mniej AC nigdy nie zniknie bo manifestuje się wyraźnym i rozpoznawalnym kolorem . Muzg nie przemaluje fioletu , zieleni , niebieskości czy żółci na szary czy czarny . Do innych wad można się dopasować i/lub przyzwyczaić .
Wojtas_B - Pią 20 Mar, 2026
| Kot72 napisał/a: | | Nie mniej AC nigdy nie zniknie bo manifestuje się wyraźnym i rozpoznawalnym kolorem . Muzg nie przemaluje fioletu , zieleni , niebieskości czy żółci na szary czy czarny . Do innych wad można się dopasować i/lub przyzwyczaić . |
Prawdopodobnie mózg nie potrafi usuwać AC inicjowanej w lornetce, bo ta AC za bardzo zmienia się w zalezności od ustawienia lornetki i sposobu jej przyłożenia do oczu.
Lornetka musiałaby być jakoś na stałe zintegrowana z głową - może wtedy mózg by AC wykosił, podobnie jak to fenomenalnie robi z potężną AC soczewki oka.
Kot72 - Pią 20 Mar, 2026
Prawdopodobnie jest tak jak piszesz . Trzeba wziąć pod uwagę że poziom widocznej AC , jej intensywności w odbiorze , przy różnych warunkach nie jest stały . W pewnych warunkach wyskoczy mniej lub bardziej . Wszystko zależy od sceny , tła i światła . Więc jest to parametr zmienny czego mózg nie da rady trwale skorygować .
TRYTON7 - Dzisiaj 8:32
| Kot72 napisał/a: | TRYTON7, coś czego nie widać mózg nie musi korygować |
zgoda ale można to "cos" widzieć tez inaczej... pogadaj z daltonistami
Kot72 - Dzisiaj 11:02
Zgoda . Dla daltonisty który nie będzie postrzegał koloru żółtego wszelkie KOMZY I ZOMZY mogę być dobrym wyborem . Nie mniej my tu rozprawiamy o korekcji wad lornetki przez mózg a daltonizm to upośledzenie czopków / receptorów znajdujących się w siatkówce oka . To co nie jest postrzegane nie może zostać skorygowane .
|
|