forum.optyczne.pl

Aparaty analogowe - Fotografowanie ślubów analogiem

henk - Czw 04 Mar, 2010 12:59
Temat postu: Fotografowanie ślubów analogiem
Jesienią sprzedałem drugi korpus (cyfrowy) i teraz musiałbym kupić jakiś w razie awarii głównego.
Myślę o analogu, ze względu na niski koszt samego aparatu.
Jeśli wszystko pójdzie gładko (bezawaryjnie) to nawet nie wyjmę go z torby, z drugiej strony, w razie awarii chcę mieć coś czym można zastąpić lustro cyfrowe.
Raz tylko spotkałem się z przypadkiem fotografowania ślubu analogiem, ale nie mam możliwości sprawdzenia efektów.
Jeśli macie jakieś doświadczenia w tym temacie to proszę o wskazówki.

anonimus - Czw 04 Mar, 2010 15:07

"Raz tylko spotkałem się z przypadkiem fotografowania ślubu analogiem" - tu mnie powaliłeś. Ja kilka lat temu pierwszy raz zrobiłem ślub cyfrą.

Analogiem robi się zupełnie inaczej. No i mało Ci moge doradzi,ć bo śluby to robiłem jeszcz tylko na b&w. Sądzę, że największe znaczenie mają wymagania klientów. Radziłbym Ci wziąć też jako zapas kompakt lub hybrydę. Bo jeśli główny zestaw Ci nawali to nie mając doświadczenia z analogiem, możesz zupełnie nie sprostać wymaganiom Młodej Pary.

sigmiarz - Czw 04 Mar, 2010 17:05

trochę mnie zaskoczyles, anonimus, nie twierdze ze fotograf jest wyrocznią, i artystyczna duma nie moze pozwolic na to zeby klient mu dyktowal jakie zdjecia ma robic.. ale nie mozna sprowadzac fotografa slubnego do operatora 5d, 1d, czy d3... ;) to fotograf ma doświadczenie, wie mniej więcej w jakim stylu będzie kotlet i cała ceremonia i do tego dostosowuje sposób kadrowania, to czy weźmie rybie oko, czy raczej będzie między 30 a 70 mm dla FF.. itd. Jakiego rodzaju są to oczekiwania klienta, jak to brzmi w przypadku młodej pary ? mozesz jakis przyklad ?


henk, ostatnio ślubów nie robię ale kiedyś, kiedyś ... heh.. prawie 10 lat temu.. zrobiłem kilka właśnie analogiem, nie jestem do końca przekonany czy jest az tak duza roznica, wiadomo ze zbyt wysokim iso nie poszalejesz chyba ze bedziesz forsowal tu byc moze rzeczywiscie młodzi mogą powiedzieć że duże ziarno to raczej nie.. i kontrasty/kolory chcą naturalne.

Tutejszyn - Pią 05 Mar, 2010 10:05
Temat postu: Re: Fotografowanie ślubów analogiem
henk napisał/a:
Jesienią sprzedałem drugi korpus (cyfrowy) i teraz musiałbym kupić jakiś w razie awarii głównego...

Hmm.. Musiałbyś mieć naprawdę wielkiego pecha.

henk napisał/a:
Myślę o analogu, ze względu na niski koszt samego aparatu.
Jeśli wszystko pójdzie gładko (bezawaryjnie) to nawet nie wyjmę go z torby...

Pamiętaj tylko, aby co jakiś czas jednak wyjąć i wymienić rolkę filmu. Inaczej na zdjęciach nie będziesz miał świateł, czerni i w ogóle wszystko będzie takie, że lepiej aby tego w ogóle nie było.

anonimus - Pią 05 Mar, 2010 12:43

No wymagania klientów mają znaczenie kiedy wiedzą za co chcą zapłacić. Ja śluby robię okazjonalnie i właściwie tylko jak mnie ktoś poprosi. 5 na 10 lat to nie jest chyba dobry wynik :D Robię jednak co mi się podoba. Np. czarno-białe - takie podglądanie szerokim kątem i teleobiektywem. Wtedy świetnie sprawdza się, np. mały jasny kompakt. Nikt Ciebie nie traktuje poważnie. Aaaa, jakiś koleś robi zdjęcia, dla jaj i tak z tego nic nie wyjdzie. Dzięki temu można pokazać ludzi z inne strony. Jak się opychają, wycierają ze spocenia, graja komórką pod stołem, potykają się, idą do kibla. Ale ile osób chce takie zdjęcia? Znam ludzi, którzy dorabiają na ślubach i szczerze mówiąc robią to tylko dla pieniędzy. To co klient chce. Bo panna młoda ma ładnie wyglądać choć jest paskudna ja noc :D Ot taki sposób zarabiania pieniędzy. Jak kopanie dołów, podawanie do stołu, klepanie artykułów do kolejnego numeru, bycie fotografem to tylko jeden z wielu sposobów robienia tego na co nie ma się ochoty. :D
henk - Pią 05 Mar, 2010 13:12

anonimus, podrzuciłeś mi pewien pomysł.
Tak jak Ty fotografujesz na ślubach całkiem inaczej niż przeciętni ,,kotleciarze", tak samo czasem zdarzają się klienci, którzy chcą zdjęcia zupełnie inne niż zwykłe ślubniaki.
Niektórzy sami nie wiedzą jak to ma wyglądać (po prostu chcą być oryginalni) a inni mają dokładnie sprecyzowane wymagania.
Tych pierwszych mógłbym zadowolić właśnie analogiem.
W dzisiejszych czasach otrzymanie zdjęć na kliszy zamiast na płycie oznacza pewien prestiż, przynajmniej dla niektórych.
Stwarza to oczywiście wiadome ograniczenia, ale da się je przeskoczyć skanerem.
Myślę, że standardowo analog będzie zalegał w torbie i czekał na awarię cyfry, ale w razie czego będę przygotowany na ,,analogowych" klientów.
Oczywiście muszę się najpierw zapoznać z obsługą kliszaka :razz:

ophiuchus - Pią 05 Mar, 2010 17:39

henk, jeśli myślisz o analogowym Canonie, to jego obsługa nie będzie się drastycznie różniła od obsługi cyfraków. Niestety brak telewizora sprawia, że funkcji użytkownika (C.Fn.) będziesz musiał nauczyć się na pamięć, albo mieć pod ręką instrukcję. Na alledrogo można dostać w świetnym stanie wyższej klasy korpusy typu EOS 3 lub 1 :) w dodatku z uchwytem pionowym, niestety niezbyt tanio; ok. 1200-1500 za 3 i nawet 3000 za 1 . Za 3 stówy kupisz coś pokroju EOS 30. Też fajny aparat, sam właśnie testuję ;)
sigmiarz - Pią 05 Mar, 2010 18:50

coklwiek nie weźmie będzie ok, byle by trzymał czasy i były do tego jakieś obiektywy ;)
garreth - Pią 05 Mar, 2010 23:22

sigmiarz napisał/a:
coklwiek nie weźmie będzie ok, byle by trzymał czasy

... i nie nakładał klatek ;)

henk napisał/a:
Oczywiście muszę się najpierw zapoznać z obsługą kliszaka :razz:

to trzeba się z takim sprzętem zapoznawać? :P

muzyk - Sob 06 Mar, 2010 01:46

sigmiarz napisał/a:
coklwiek nie weźmie będzie ok, byle by trzymał czasy i były do tego jakieś obiektywy

Dokładnie. Myślę, że nawet taki EOS 300 w dodatku z gripem ... dałby radę - tutaj rolę gra porządny obiektyw. Z gripem... całkiem to to poręczne.
Inny z amatorskich canonów analogowych to 300x - niestety, korpus mniejszy, ale za to AF lepszy i szybszy. Warto spróbować.
Oba za grosze.

Inna bajka to zrobić zdjęcia czymś starym :D np. trafiła mi się Cosina 405 :D z M42...
Do tego np. Heliosa, albo Pentacona i jazda :mrgreen:
To byłby dopiero hardcore w czasach luster cyfrowych :lol:
Ten to już za papier toaletowy ... 5 euro korpus - wszystko działa :lol:

js70 - Sob 06 Mar, 2010 23:26

Dokładnie jak wspomniano powyżej - najważniejsze by korpus prawidłowo trzymał czasy i był solidny i niezawodny, pozostałe "bajery" tylko ułatwiają pracę fotografowi. W analogu body nie ma takiego znaczenia jak w cyfrze. Najważniejszy jest porządny obiektyw i dobrej jakości klisza dostosowana do warunków oświetleniowych (bo nie masz możliwości jak w cyfrze zmiany WB czy ISO w zależności od warunków). Ewentualnie też porządna, mocna lampa błyskowa. Sam "robiłem" kiedyś śluby aparatami niekoniecznie z najwyższej półki np. Canon A1 czy Nikon F90 a nawet F601.
palindrom - Nie 07 Mar, 2010 00:44

js70 napisał/a:
bo nie masz możliwości jak w cyfrze zmiany WB czy ISO w zależności od warunków


WB na powiększalniku z głowicą kolorową, czułość wywoływaniem forsownym, o ile będziemy się konsekwentnie trzymali tej samej czułości przez całą rolkę. Ostatnio nabyłem kilka garści HP5+, z 400 ISO można go pociągnąć aż do 3200 ;)

[ Dodano: Nie 07 Mar, 2010 00:45 ]
garreth napisał/a:
to trzeba się z takim sprzętem zapoznawać? :P


Cześć, nazywam się Marcin, dziś cię wykorzystam :P

js70 - Nie 07 Mar, 2010 10:31

Oczywiście, że w ciemni można dużo zrobić z negatywem, ale odniosłem wrażenie, że autor wątku nie jest aż tak zaawansowany w fotografii analogowej i dla sporadycznego użycia analoga w razie awarii cyfry nie będzie zakładał w domu ciemni (no chociaż tu akurat może się mylę), więc zostaje mu tylko ISO i WB "narzucone" przez producenta. Poza tym w domowych warunkach można popracować nad negatywem czarno-białym, Przy kolorze wywoływanym w procesie C-41 to już nie jest takie proste.
palindrom - Nie 07 Mar, 2010 15:38

No niestety :(
Dlatego bawię się kolorowymi slajdami, które da się robić w domu :)

garreth - Nie 07 Mar, 2010 22:11

palindrom napisał/a:
HP5+, z 400 ISO można go pociągnąć aż do 3200 ;)

tylko? da się więcej, zależy tylko, co chcemy uzyskać na negatywie i jak duża będzie odbitka docelowa :D
palindrom napisał/a:
garreth napisał/a:
to trzeba się z takim sprzętem zapoznawać? :P


Cześć, nazywam się Marcin, dziś cię wykorzystam :P

w tym momencie aparatowi smary zasychają z wrażenia i trza jechać na reanimację do najbliższego serwisu :P :mrgreen:

henk - Sro 10 Mar, 2010 14:38

O manualnym korpusie to nawet nie myślę, za duże ryzyko spaprania.
Gdybym już musiał użyć analoga to chcę mieć maksimum komfortu fotografowania i jak najmniej różnic w porównaniu do cyfry.
Teraz się zastanawiam czy zamiast analoga nie byłoby bezpieczniej wziąć starego cyfraka 20D.

muzyk - Czw 11 Mar, 2010 08:04

Pewnie bezpieczniej, a co do analoga ... warto aby miał dobry AF, bo kręcenie MF w tak ważnych i co by tu nie powiedzieć szybko zmieniających się chwilach, jest niełatwe.
Pewnie, że można, ale np. z moją Cosiną Hi Lite 405 czy Prakticą DTL 3 nie porwałbym się na takie fotografowanie, nawet gdyby obiektyw miał światło 1,2.
Może Canonem 300x tak, ale już 300 tką ... ee.

Może ma ktoś doświadczenia w fotografowaniu ślubów średnim formatem? :razz:

js70 - Sob 13 Mar, 2010 13:49

muzyk napisał/a:
Pewnie bezpieczniej, a co do analoga ... warto aby miał dobry AF, bo kręcenie MF w tak ważnych i co by tu nie powiedzieć szybko zmieniających się chwilach, jest niełatwe.


Nie przesadzaj. Jest może trudniej, ale się da. Kiedyś nie było aparatów z AF i też robiło się zdjęcia na ślubach. Podstawa to dobry obiektyw. Sam kiedyś robiłem zdjęcia w kościele Canonem A1.
Oczywiście w dzisiejszych czasach to już przeszłość i chyba nie ma sensu, bo dobry aparat AF można dostać za niewielkie pieniądze.

sigmiarz - Sob 13 Mar, 2010 13:58

muzyk napisał/a:
Może ma ktoś doświadczenia w fotografowaniu ślubów średnim formatem?


ja :) kilka fotek w kościele i przed, oraz sesja w kwitnącym ogrodzie.
Właśnie kiev, ale większość fotek na ślubie była robiona nikonem f100

maser - Pią 09 Kwi, 2010 23:22

Robiłem kiedyś wesele (głównie plener i kilka zdjęć w kościele) Prakticą DTL3 bo MP (moi znajomi) miała ochotę mieć coś w stylu starego analoga. Nawet to ciekawie i orginalnie wyglądało. Cyfrówka (wtedy hybryda) też była w akcji. Na bank nikt wtedy nie miał takich zdjęć jak oni i stanowiły dla nich zupełnie nietypową bo inną od wszystkich pamiątkę.
Takie stare analogi są trochę wymagające i trzeba mieć z nimi wcześniej doczynienia by iść na taką imprezę jak ślub, ale bez specjalnej czołobitności że to analog...

Minos - Sob 24 Kwi, 2010 11:16

Jako nowy witam wszystkich.
W 1996 roku robiłem ostatni ślub i wesele manualnym analogiem. Była to Praktica B 200. Po kilkuletniej fascynacji cyfrą z wielką przyjemnością wróciłem do analogu tylko już AF + film BW. Własnoręczne wołanie, ślęczenie nad powiększalnikiem. Może to zboczenie w dzisiejszych czasach ale jak widzę wyraz twarzy człowieka biorącego do ręki barytową odbitkę to... to trzeba to widzieć.

muzyk - Sro 28 Kwi, 2010 22:35

Minos napisał/a:
Własnoręczne wołanie, ślęczenie nad powiększalnikiem. Może to zboczenie w dzisiejszych czasach ale jak widzę wyraz twarzy człowieka biorącego do ręki barytową odbitkę to... to trzeba to widzieć.

To nie zboczenie, a magia.
No dobrze... niezły fetysz. :mrgreen:

Robił ktoś takie ekstremum jak foptografowanie całego ślubu średnioformatówką - do tego ... KIEVEM 60? :razz:
To byłby hardcore...

Cóż, ze tego co widzę (po utracie Kieva 88 ... niech go szlag - gnoja jednego) tak jak do 88 ki, tak do 60 tki potrzeba soczewkę korygującą w TTL. Ustawianie ostrości bez tego jest trochę uciążliwe, bo najbardziej ostre zdjęcie widać w pryzmacie jako mydlane (ok. oko oku nierówne, ale jednak).
Po przezwyciężeniu tej niedogodności... heh, na ślub bym się z tym KOLOCem nie zapuścił, ale warto przynajmniej ludzi pofotografować.

WojciechW - Pią 30 Kwi, 2010 11:06

muzyk napisał/a:
Minos napisał/a:
Własnoręczne wołanie, ślęczenie nad powiększalnikiem. Może to zboczenie w dzisiejszych czasach ale jak widzę wyraz twarzy człowieka biorącego do ręki barytową odbitkę to... to trzeba to widzieć.

To nie zboczenie, a magia.
No dobrze... niezły fetysz. :mrgreen:

Robił ktoś takie ekstremum jak foptografowanie całego ślubu średnioformatówką - do tego ... KIEVEM 60? :razz:
To byłby hardcore...

Cóż, ze tego co widzę (po utracie Kieva 88 ... niech go szlag - gnoja jednego) tak jak do 88 ki, tak do 60 tki potrzeba soczewkę korygującą w TTL. Ustawianie ostrości bez tego jest trochę uciążliwe, bo najbardziej ostre zdjęcie widać w pryzmacie jako mydlane (ok. oko oku nierówne, ale jednak).
Po przezwyciężeniu tej niedogodności... heh, na ślub bym się z tym KOLOCem nie zapuścił, ale warto przynajmniej ludzi pofotografować.


Kiedyś użycie średniego formatu, to było właścnie to, by uzyskać jakie takie zdjęcia.
Nie robiłem tego nigdy zawodowo, ale zdarzyło mi się pare razy fotografować ślub Pentaconsixem, a nawet robić samemu odbitki. Nawiasem mówiąc, właśnie dzięki temu ostatniemu bywałem lepszy od niejednego zawodowca (mówię tu o czasach ORWOCOLOR-u).

Zwrócę jednak uwagę na to, że obecnie fotografia cyfrowa nas mocno rozpuściła i wymagana jest znacznie obszerniejsza dokumentacja ślubów.

maser - Sob 01 Maj, 2010 21:36

...czyli tak niewiele z 3-5 tysięcy zdjęć... :mrgreen: ?
Drodzy Państwo, bo jak będę gdzieś szedł na wesele to zabiorę do torby jakiegoś analoga, tak tu mnie kusicie że hej! :mrgreen:

muzyk - Pon 03 Maj, 2010 14:50

Tak poza tematem. Kieva 60 caly czas mam w plecaku... czasem analogo maloobrazkowy a zupelnie czasem C.450D :lol:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group