Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.
Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.
Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.
Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.
Wydaje mi się, że wiem dużo o lornetkach... Owszem, wiem już sporo, bo przez wiele lornetek patrzyłem.
Ale na takim zlocie odkrywam rzeczy, które były obok mnie nieuświadomione.
Takich prawd nieuświadomionych lub uświadomionych, ale w formie domysłu, tym razem nad Jeziorskiem było kilka.
Pierwsze, jak bardzo odbiór obrazowania lornetki zależy od warunków obserwacyjnych. I to ze skrajoności w skrajność. Lornetka, którą zachwyciła mnie wyrazistością po spojrzeniu w słocie, zawiodła mnie, gdy nastała dobra pogoda. W drugą stronę, lornetki wierne, które wiernie oddają również wszelkie przeszkody na drodze widzenia, budzą się z podwójną siłą, gdy przejrzystość powietrza rośnie.
Czystość soczewek, zarówno okularowych, jak i obiektywowych. Dla wyczulonego oka różnica w kontraście, szczególnie przy intensywnym świetle, jest bardziej niż zauważalna.
Ekscytacja nowością, pierwszego spojrzenia przez nieznany wcześniej sprzęt. Amplituda fascynacji i stopniowy zjazd emocji wraz z uświadamianiem sobie (z czasem ewidentnych) zalet i wad różnych sposobów obrazowania.
Na koniec wniosek koronny tegorocznego zlotu - dla binoholika nie ma lornetek identycznych. Te same modele potrafią różnić się niuansami ostrości, kontrastu, nieostrości brzegowej (a tym samym również peryferyjnym AC). Każda z nich, co ważne, będąca na równi sprawna co inne. Nie mówimy zatem o wadach, lecz marginesie produkcyjnym lornetek.
Więcej, możemy mówić o adaptacji wzroku użytkownika do swojej lornetki, przy określonych ustawieniach muszli, IPD oraz korekcji dioptrii, które wypracowuje się z czasem i jest w zasadzie nieosiągalne pod przysłowiowym "sklepem". Kilkugodzinny kontakt z lornetką na zlocie pozwala odpowiednio się w niej usadowić, uzyskać odpowiednią próbę scen i dopiero wtedy zaczyna mieć sens wyciąganie wniosków o lornetce, w szczególności - czy chciałbym ją mieć.
Moja lornetka zlotu? Loava Aglaia 7x35.
Choć nie jest to lornetka, w trzewiach, tak dobra jak europejskie modele premium, nie prezentuje tego samego gatunku ostrości, to wyprowadza optykę na nieznane jej dotychczas tory kontrastu niemal totalnego. Jako jedyna dała mi niespowite odblaskami obrazu pod intensywne Słońce (częściowo poległ nawet Banner 6x32), to cudowne uczucie pewności, że gdziekolwiek spojrzę, będzie tam niezawodnie obraz wolny od projekcii zbłądzonego w urządzeniu światła. A to wszystko przy tak ogromnym polu i jeszcze lepszym niż Banner odwzorowaniu bieli (na oko powłoki przemycają tam więcej niebieskiego lub mniej czerwonego).
Wnikliwy binoholik zapyta tutaj - a co w takim razie z Leicą UV/NV? Przecież to ten sam rodzaj doznania. Tak, ale obrazowanie chinczyka jest lżejsze, mniej nasączone kolorem i w konsekwencji także AC. Mozna zaryzykować stwierdzenie - półstan pomiędzy niezwodnością widzenia z Wetzlar i potęgą krążka widzenia z Absam.
W teorii wydawałoby się ideał, choć opatrzność unosząca się nad binoholizmem zadbała o to, aby chinczyk nie zamknął za sobą drzwi. W Aglaii nie odczuwam tej samej rozdzielczości (korekcji astygmatyzmu) co w "zachodnich" lornetkach premium. Dizajn, choć lepszy niż w Bannerze, cały czas daleki jest od zgrabnej linii Europy i Japonii. Bryła wizualnie cięższa i mniej ergonomiczna. Z drugiej strony szkodliwą dla środowiska lornetkowego brednią jest mówienie, że to niepraktyczna lornetka. Czuć w niej, że jest owocem kompromisu szybkiego projektu 30-tki na bazie 40-tki.
Jeśli Chinczyk uzna za stosowne usiąść nad trzydziestką i wypracować gorset, który ukryje nadwagę wynikającą z optyki obsługującej ogromne, skorygowane pole widzenia, to zbliży się jeszcze bardziej do archetypu optyki idealnej binoholika.
Na spotkanie nad Jeziorskiem przyjechałem tym razem z nieco innym nastawieniem niż na poprzednie. Postanowiłem, że nie będę się skupiał na porównywaniu lornetek, a bardziej po prostu na obserwacji przyrody.
Niemniej jednak trudno nie mieć nowych doświadczeń, przemyśleń i całe szczęście wciąż momentów "WOW".
WOW nr 1!
Lornetka Swarovski SLC 8x56, która zachwyciła mnie czystością obrazowania. Wydaje mi się że przewyższa ona odrobinę nawet modele NL Pure. Nie jestem pewien z czego to wynika, ale stawiam na wyższą transmisję optyki wynikającą z użycia pryzmatów Abbego-Koeniga oraz po prostu dużą przednią soczewkę.
Lornetka pokazała swoją wybitną jakość także w nocy na gwiazdach, których punktowość wydawała się idealna. Dodatkowo dzięki swojej dużej źrenicy wyjściowej lornetka dawała ten fajny efekt który lubię czyli maksymalną ilość światła dostarczoną do 👀
WOW nr 2!
Po raz kolejny... Swarovski, tym razem ze stabilizowaną lunetą AT Balance. Nie posiadam na razie żadnych stabilizowanych instrumentów optycznych, ale miałem okazję spojerzeć przez stablizowane lornetki Canon i Kite.
W lunecie AT Balance ta stabilizacja jest wyraźnie inna, obraz w ogóle nie porusza się i mamy efekt jakby luneta rzeczywiście była na statywie.
W lornetkach jest widoczne powolne pływanie obrazu, którego w lunecie Swarka nie ma, musimy mocniej poruszyć lunetą aby obraz się przesunął na nowe miejsce.
Czekam aż producent zastosuje taką stabilizację w lornetce, myślę (mam nadzieję) że to tylko kwestia czasu.
WOW nr 3!
Lorneta 10x80 z czasów 2 wojny światowej, o ogromnym polu widzenia (okolice 8 stopni)
Pogoda dopisała tym razem w pełni i mieliśmy 2 słoneczne dni a Jeziorski to magiczne miejsce, pełne ptaków i innych zwierząt, które można podziwiać godzinami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
forum.optyczne.pl wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze.
Technologia ta jest wykorzystywana w celach reklamowych i statystycznych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy,
a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Pliki cookies mogą też być wykorzystywane przez współpracujących z nami reklamodawców, a także przez narzędzie Google Analytics, które jest przez nas wykorzystywane do zbierania statystyk.
Korzystanie z serwisu Optyczne.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko »
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 13