Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.
Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.
Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.
Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.
Cześć, niestety ze względu na pesel przestałem dogadywać się z moją zmierzchową lornetką. Przy ustawieniu na nieskończoność ostry obraz zaczyna się u mnie od 50-60 metrów co sprawia, że lornetka jest bezużyteczna.
Zrobiłem rozeznanie w necie i zainteresowało mnie kilka modeli. Jednak większość w końcu odpadła z powodu różnych mankamentów.
Np. bardzo podoba mi się Habicht 7x42 w wersji czarnej. Piękna lornetka, prawdziwa biżuteria ale pole dramatycznie małe i nie sprawdzi się gdy w końcu zacznę używać okulary.
Zeiss FL 7x42 też mnie kusi ale jak na leciwy, używany sprzęt bez gwarancji ceny są zaporowe.
Moją podstawową lornetką jest 12-ka więc korzystając z Nighthuntera zawsze miałem niedosyt szczegółów. Więc ostatecznie nastawiam się na 10x.
Na celowniku mam Zeissa SFL 10x50 . Najlepsza waga, minimalny dystans ostrzenia.
Sky Rover Optics 10x50 APO Banner Cloud. Na naszym forum i nie tylko nowe chińczyki robią furorę.
No i jest jeszcze Swaro EL 10x50, która od dawna chodziła mi po głowie.
Niewątpliwie najkorzystniej prezentuje się Banner Cloud. Na nią stać mnie już dzisiaj. Na pozostałe musiałbym trochę po oszczędzać.
Wiem, że są tu koledzy, którzy patrzyli przez te modele. Chętnie wysłucham Waszych opinii. Ewentualnie innych propozycji. W grę wchodzą lornetki z źrenicą min 5mm oraz z centralnym fokuserem.
Jasna lornetka o której myślę będzie używana nie za często. Więc rozsądnie było by ograniczyć wydatek i tu pomysł na Banner Clouda. Z Waszych opisów wnioskuję, że optycznie byłbym zadowolony pod warunkiem dostania dobrego egzemplarza. Z drugiej strony moje doświadczenie mówi mi aby kupować raz a dobrze. I tu wchodzi SFL oraz EL. Vortex nie jest tani a biorąc pod uwagę jego skromne pole sporo mu brakuje do wysokiej oceny.
Napisz, czego oczekujesz od poszukiwanej lornetki?
Jeśli pochłaniającego obrazu, zabieraj na EL 10x50.
Jeśli podobnie jak w Steinerze potrzebujesz przestrzennego kopa, glebii ostrości i satysfakcjonującego pola, kieruj się ku Habichtowi, ale nie 7x42, tylko 10x40. Wiem, że to nie źrenica 5 mm, ale przy sprawnosci tej lornetki jasność będziesz miał jak w większości lornetek ze źrenica 5 mm. Extra otrzymasz efekt „Swar”, czyli wierność lub jak niektórzy lubią mówić - kryształ obrazu.
Jeśli natomiast nie chcesz się zbytnio zastanawiać i chcesz kupić bardzo dobrą i bezpieczną w sposobie dopasowania do użytkownika lornetkę, to szukaj Zeissa SFLa 10x50. Ta lornetka to optyka slim fit, w której przyjemność poza wspaniałym obrazem, daje mądrość konstrukcyjna i perfekcyjna mechanika.
Rzecz jasna jest więcej innych lornetek do rozważenia, ale jeśli chcesz jednym strzałem trafić dziesiątkę satysfakcji, to znajdziesz ja w przez siebie wskazanych.
PS. Banner 10x50 to z kilku względów niewłaściwy wybór. Jeśli Chińczyk, szukaj w mniejszych aperturach, szczególnie wariant 8x42.
Potrzebuję jasnej lornetki na pochmurne/szare dni. Na wieczorne spacery, oraz do sporadycznego zerkania na gwiazdy z ręki. Chciałbym aby była na tyle satysfakcjonująca i niezbyt ciężka aby zabierać ją na urlop zamiast dwóch (dziennej i nocnej). Oczywiście na urlop zabieram też lekką opcję czyli 8x25 lub 6.5x21.
Zdaję sobie sprawę, że Habicht 10x40 ma wysoką sprawność. Jednak nie wydaje mi się możliwe aby te 6% przewagi w transmisji zniwelowało różnicę 25% w wielkości źrenicy wyjściowej. Oczywiście to teoretyczne rozważanie bo nie miałem w rękach tych lornetek...
Napisz proszę dlaczego nie polecasz mi Bannera 10x50 tylko 8x42?
Dla porządku dodam, że moją podstawową lornetką jest NL 12x42 więc do dziennych obserwacji lokalnie chyba wygrywałby z EL 10x50.
Jeśli podobnie jak w Steinerze potrzebujesz przestrzennego kopa, glebii ostrości i satysfakcjonującego pola, kieruj się ku Habichtowi, ale nie 7x42, tylko 10x40. Wiem, że to nie źrenica 5 mm, ale przy sprawnosci tej lornetki jasność będziesz miał jak w większości lornetek ze źrenica 5 mm.
To nie jest prawda. Dowolna lornetka o sprawności powyżej 70% (czyli praktycznie każda przyzwoita) i źrenicy wyjściowej 5mm da przy małej ilości światła obraz jaśniejszy, niż idealna lornetka o źrenicy wyjściowej 4mm. Fizyki nie oszukasz. Oczywiście przy założeniu, że obserwator jest w stanie wykorzystać całą źrenicę lornetki, czyli źrenica jego oka otwiera się odpowiednio szeroko i jest w stanie ustawić lornetkę odpowiednio względem oczu (to nie zawsze jest możliwe).
Nie widzę powodu, żeby skreślać SBRC 10x50 na rzecz 8x42. Patrzyłem przez obie, wybrałem 10x50 i sobie chwalę. Przy czym moim zdaniem to są lornetki, które trzeba sprawdzić przed zakupem. Zdecydowanie nie każdemu pasują do oczodołów. Dla mnie nowe muszle niby były komfortowe, ale po czasie okazało się, że nie mogę poprawnie ustawić rozstawu (nos się nie mieścił) i wykorzystywałem tylko kawałek źrenicy lornetki. W dzień nic to nie zmieniało, ale w nocy traciłem sporą część jasności. Musiałem zrobić sobie własne, dużo mniejsze muszle i problem się rozwiązał. Żeby nie było: to dla mnie jest problem każdego SRBC, nie tylko 10x50.
gruber, Z wymienionych w tym wątku mam NL 12x42, EL 10x50 i SRBC 8x42:
NL 12x42
To również moja podstawowa lornetka, nie do pobicia na ptakach z ręki i żadna inna dachówka nie daje mi takiej estetyki na nocnym niebie - gwiazdy szpilki na czarnym tle w ogromnym oknie. No ale w terenie o zmierzchu nieduża źrenica manifestuje ograniczenia tej znakomitej lornetki.
EL 10x50
Nie spotkałem drugiej lornetki o takim gatunku ostrości, z wyjątkiem jedynie NL 10x32, która również daje wrażenie absurdalnej wręcz ostrości. Nie wiem, z czego wynika to rzucające się w oczy punktowanie liści na drzewie oddalonym o setki metrów w EL 10x50. Może z płaskości jej obrazowania?
Wszystkie topowe lornetki mają ostrość jak to topowe lornetki, czyli najwyższą w ograniczonym systemie pojęć, którymi posługujemy się w języku. Ale w samym obszarze lornetek najostrzejszych mamy pewne zauważalne przez wprawionych poszukiwaczy binoholicznych przygód spektrum odczuwalnej ostrości, co pozwala nam powiedzieć, że jedna alfa wydaje się nam ostrzejsza od innej alfy. Oczywiście taka ekstremalna ostrość jak w EL 10x50 nie jest wszystkim, bo dla wielu inne walory obrazowania będą wżniejsze. Na przykład słynący z ergonomii flagowy Zeiss SF 10x42 ma łatwą do udowodnienia na pewnych scenach pewną mikromiękkość obrazu w stosunku do Swarovskiego, flagowa Leica NV 10x42 daje wrażenie najwyższej możliwej ostrości, ale zapewne za sprawą wykręconego w kosmos kontrastu. Tu sprawa komplikuje się, gdy Noctivid walnie po oczach centralną AC na dzięciole, zostawiając człowieka w stanie dziwnej konsternacji i schizofrenicznej ambiwalencji uczuć.
Jeśli masz fetysz ekstremalnej ostrości, a jako posiadacz niebywale ostrej i absolutnie pozbawionej AC na osi NL 12x42, powinieneś mieć wysokie oczekiwania, to EL 10x50 zapewni Ci spodziewaną jakość i wyczerpie Twoje kryterium (czuję, że jasno i świadomie określone) posiadania lornetki ze źrenicą 5 mm, choć ja bym się przy tym nie upierał, bo... mamy do dyspozycji format 8x42, który spełnia Twoje kryterium źrenicy, ale nie wiem, czy powiększenia, choć przecież używasz ósemki. I tu właśnie pomyślałbym, czy 8x nie jest dla Ciebie dobrym uzupełnieniem z 12x.
SRBC 8x42
Trafił mi się egzemplarz bez wad. Oba tory tak samo świetnie skorygowane, kolimacja perfekcyjna, muszle oczne drugiej generacji, czyli pierwsza modyfikacja po protestach ludzi przeciwko pierwszej bardzo niewygodnej wersji. Mi akurat ta druga wersja pasuje bardziej niż najnowsza trzecia - obecnie SRBC sprzedają (już chyba tylko?) z trzecią wersją.
Tę lornetkę (obok SRBC 6x32, którą też mam) uważam za najwygodniejszą ze wszystkich SRBC, a nie patrzyłem tylko przez 12x56 i 7,5x32. Można ustawić rozstaw i muszle tak, by wchodziło się w obraz z pełnym wielkim polem bez zaciemnień, kontrola AC jest bardzo dobra.
Jestem pewien, że jest to najmocniejsza (jakościowo + cenowo) odpowiedź na wszystkie obecnie dostępne w Polsce lornetki w formacie 8x42.
Mój egzemplarz pozostanie w mojej bliskiej rodzinie, a będzie prawdopodobnie zastąpiony najlepszą na planecie ósemką, czyli NL 8x42, która na pierwszy rzut oka w jakości obrazu wydaje się bardzo podobna do SRBC 8x42 (niech to da do myślenia co niektórym), jest jednak niedoścignionym optycznym kryształem z topową mechaniką i ergonomią, aksamitnym, super precyzyjnym ogniskowaniem, no i... jest po prostu Swarem, a jako nie tyle urodzony, co wyuczony snob dochodzę równolegle z kilkoma kolegami do wniosku, że najwyższy poziom lornetkowej satysfakcji powinny dać trzy modele Swarovskiego o różnych, dobrze uzupełniających się parametrach.
P.S.
Rozważ SFL 10x50. Patrzyłem krótko, ale lornetka ma fenomenalny kontrast i pracę pod słońce. Pewna doza AC obecna w niej jest sprawą do weryfikacji - czy przeszkadza, czy nie.
Zdaję sobie sprawę, że Habicht 10x40 ma wysoką sprawność. Jednak nie wydaje mi się możliwe aby te 6% przewagi w transmisji zniwelowało różnicę 25% w wielkości źrenicy wyjściowej. Oczywiście to teoretyczne rozważanie bo nie miałem w rękach tych lornetek...
Na jakiej podstawie wyciągasz ten wniosek? Porównując procenty?
To tak w praktyce nie działa.
Na zdolność wyraźnego widzenia w warunkach ograniczonego światła wpływa kontrast lornetki, transmisja w zakresie krótkich fal oraz stopień korekcji optyki. Naturalnie jeśli kupisz Habichta 7x42, to będzie on jaśniejszy niż 10x40, ale płacisz za to zauważalnie mniejszym polem.
gruber napisał/a:
Napisz proszę dlaczego nie polecasz mi Bannera 10x50 tylko 8x42?
Bannery o tej aperturze są za duże jak na dachówki do swobodnego użytku z ręki. Przeciętne ergonomicznie i dla użytkownika topowej optyki, jak Ty, mogą okazać się niesatysfakcjonujące w odbiorze optyki. Duże apertury w chinskich lornetkach wprowadzają astygmatyzm, który możesz wyczuć jako niedobory ostrości, w nocy w postaci skrzących się gwiazd i przez to niższej rozdzielczości, w dzień w uczuciu lekkiego niedostrzenia. To wrażenie maleje lub nawet zanika w wariancie mniejszych apertur.
Mówimy naturalnie o niuansach, które dostrzeże oko przyzwyczajone do topowej optyki.
Cały czas pokaże ona sceny dzienne i nocne lepiej niż dowolna lornetka dachowa o tych parametrach, w tych samych, a nawet wyższych pieniądzach.
gruber napisał/a:
Dla porządku dodam, że moją podstawową lornetką jest NL 12x42 więc do dziennych obserwacji lokalnie chyba wygrywałby z EL 10x50.
Gruber, skoro na co dzień używasz NL 12x42, to pytanie brzmi: czy mając podczas urlopu bardziej uniwersalną, ale gorszą lornetkę będziesz przez nią równie chętnie obserwował? Sam tak myślałem, po czym... sprzedałem Kowę BD II, która miała być na urlopy i targałem w walizce kilogramową Genesis.
Kilkukrotnie patrzyłem przez NL 12x42, 8x42, różne Bannery (sam mam/miałem 8x42 i 6x32), EL 10x50. W stosunku do NL-ek, Bannery mają mniej wygodne i gorsze pod względem mechanicznym muszle, gorzej leżą w dłoni, nie są tak starannie i estetycznie wykonane. W końcu tylko 3 lata gwarancji, a nie 10.
Obraz za dnia jest bardzo podobny, przynajmniej w SRBC do 10x, bo 12x i 15x mają już AC bardziej widoczną od NL. Naprawdę dłuższą chwilę szukałem różnic mając obok siebie NL i SRBC w formacie 8x42. Zasadniczo wszystkie SRBC lekko zażółcają, a NL są idealnie neutralne, jak Habicht.
Natomiast wieczorem jest tylko gorzej. Na mocnych źródłach światła chińczyk potrafi wygenerować - niewielkie, nie takie jak w BD II, ale jednak widoczne - spajki, tęczowe flary na Księżycu. Gwiazdom odrobinę brakuje do idealnej punktowości, ale to mogłem z pełnym przekonaniem stwierdzić dopiero po skorygowanie w jednym oku połówki dioptrii astygmatyzmu (wcześniej tylko jednoocznie).
Jeśli budżet jest napięty, to zdecydowanie warto pomyśleć o SRBC. Skoro jednak dopuszczasz myśl wydać więcej, to moim zdaniem nie ma co na siłę szukać oszczędności.
Nie jestem też przekonany, że EL 10x50 będzie najlepszym wyborem. Jest to rewelacyjna lornetka i kiedyś powiedziałem, że gdybym miał zmienić moją Kowę Genesis 10.5x44 to na nią właśnie (podtrzymuję to stwierdzenie, jednak zbyt rzadko używam takich parametrów, by decydować się na jakieś ruchy).
Tyle, że ta Elka to już wiekowa alfa i to widać. W zestawieniu z NL obraz (za dnia) jest ciemniejszy, bardziej żółty i mniej kontrastowy. Niby niewiele, ale znając na wylot NLkę od razu to poczujesz. Nawet Banner jest tu bardziej kontrastowy. To nie musi przeszkadzać, można nawet takiego stonowanego obrazu oczekiwać, ale różnica jest niezaprzeczalna.
Poza tym EL 10x50 nie jest już produkowana. Może uda Ci się kupić używaną na gwarancji, ale 10 lat to nie będzie, a w końcu płacimy też za ten spokój i obsługę serwisową.
Nie patrzyłem przez SFL 10x50 (a czemu nie 8x50, skoro to zamiast Steinera?), ale sensowne jest pytanie: lepsza trącąca myszką alfa czy współczesna sub-alfa?
Na jakiej podstawie wyciągasz ten wniosek? Porównując procenty?
To tak w praktyce nie działa.
Na podstawie wiedzy teoretycznej i doświadczeń własnych. Nawet stare lornetki 7x50 z powłokami jednowarstwowymi mimo o parędziesiąt procent niższej transmisji dają w nocy jaśniejszy obraz od najlepszej współczesnej 10x50. Różnica jest widoczna na pierwszy rzut oka. Dokładnie tak to działa w praktyce. W przypadku źrenic 4mm vs 5mm będzie podobnie.
Poprzednio była mowa wyłącznie o jasności i o tym pisałem.
Nawet stare lornetki 7x50 z powłokami jednowarstwowymi mimo o parędziesiąt procent niższej transmisji dają w nocy jaśniejszy obraz od najlepszej współczesnej 10x50. Różnica jest widoczna na pierwszy rzut oka. Dokładnie tak to działa w praktyce. W przypadku źrenic 4mm vs 5mm będzie podobnie.
Tak, teoria jasności powierzchniowej (wynikającej tylko ze stosunku średnicy obiektywu do powiększenia okularu) jest prosta i nieubłagana. Aż tyle i tylko tyle, ponieważ w starej generacji 7x50 mogę w nocy zobaczyć jaśniejszą zupę, podczas gdy w nowoczesnej 10x50 zobaczę te same rzeczy jako ciemniejsze, ale wyraźnie zaznaczone, kontrastem wyodrębnione z tła itp. Siedziałem w nocy w parku z NL 12x42, która ma absolutnie nie-nocną źrenicę i nie mogłem się nadziwić, że wciąż widzę pewne rzeczy w krzakach. 10x50 pokazywała to wszystko nieco jaśniej, ale obecność kształtów była i w jednej, i w drugiej.
Nikt tu nie kwestionuje doniosłości dużych źrenic w warunkach nocnych (inaczej nie produkowano by takich lornetek), ale potrzebny jest krytyczny dystans.
Ryszardzie, czy ja Ciebie przywoływałem w swojej odpowiedzi?
Skoro już się Twoje własne doświadczenie odezwało (z wiedzą teoretyczną nie polemizuje), to nie potwierdza tego moje własne... Zresztą nie tylko moje.
Widzimy to, co potrafimy odróżnić od ciemnego tła. Jasność lornetki bez odpowiedniego kontrastu jest szumem. Możemy zdefiniowac sobie jasność (jak lekkość) w lornetkach i zmierzyć, że jedna daje jej więcej, druga mniej, tylko to nic nie wnosi. Przynajmniej praktykowi, nie teoretykowi lornetkowania.
Zresztą wpaniałym poligonem dla zrozumienia istotności kontrastu dla widzenia niewyraźnych obiektów jest nocne niebo. Gdy brakuje kontrastu (niebo miejskie) mniejsza źrenica pokazuje więcej niż większa. Gdy kontrast jest zapewniony (niebo wiejskie) źrenica zaczyna decydować o przekładaniu się jasności lornetki na widoczność.
Aby zrozumieć, że tak to działa, w sposób skrajny, przejdź się do sklepu na ul. Ptasiej w Warszawie i spójrz wieczorem przez Noctivida 10x42, a następnie przez starą lornetkę 7x50 z powłokami jednowarstwowymi. Wtedy odpowiedz sobie sam, jak jest.
Nie jestem też przekonany, że EL 10x50 będzie najlepszym wyborem. Jest to rewelacyjna lornetka i kiedyś powiedziałem, że gdybym miał zmienić moją Kowę Genesis 10.5x44 to na nią właśnie (podtrzymuję to stwierdzenie, jednak zbyt rzadko używam takich parametrów, by decydować się na jakieś ruchy).
Tyle, że ta Elka to już wiekowa alfa i to widać. W zestawieniu z NL obraz (za dnia) jest ciemniejszy, bardziej żółty i mniej kontrastowy. Niby niewiele, ale znając na wylot NLkę od razu to poczujesz. Nawet Banner jest tu bardziej kontrastowy. To nie musi przeszkadzać, można nawet takiego stonowanego obrazu oczekiwać, ale różnica jest niezaprzeczalna.
Muszę tu się wtrącić i zaznaczyć, że ten "ciemniejszy" i "żółty" obraz to określenia wyolbrzymione, które obrazują zagadnienie starym wyjadaczom, ale nowicjuszom mogą namieszać w głowie.
EL 10x50 nie jest żółta, ma po prostu cieplejszą biel od jej następczyni NL 10x52.
Kontrast, owszem, w młodszej siostrze jest wyższy (czasem jest to oczywiste, czasem różnica jest mniej odczuwalna - zależy od warunków) i jest to cecha obecnie produkowanych Swarów z najnowszymi powłokami.
Nie zauważyłem natomiast, żeby EL 10x50 była w dzień ciemniejsza od nowszej NL 10x52. To już mnie przerasta.
Tak, jestem przekonany, że można używać EL 10x50 ciesząc się krystalicznym, jasnym i białym obrazem. Dopóki nie spojrzy się przez NL lub Habichta A skoro gruber go posiada, to o tym wspominam, bo na pewno różnicę zobaczy.
O dostrzegalności szczegółów decyduje to co pisał binocullection pod warunkiem, że światła jest dość dużo i nasza źrenica na tyle otwarta, by w ogóle było cokolwiek widać. Nocą, w mojej okolicy, z dala od latarni moja źrenica otwiera się do 5 mm (mierzyłem na zdjęciu). Może młodszym szerzej, ale ja dobiegam 50-tki, a to zależy od wieku. Jeśli w tych warunkach wejdę do pobliskiego lasu, gdzie już ledwo co widać, to lornetka ze źrenicą 4 mm (Genesis 10.5x44) ucina obraz do zera, Banner 6x32 (5 mm) coś tam pokazuje, a Habicht 7x42 pokazuje jeszcze jaśniej i więcej.
Jeśli w tych warunkach wejdę do pobliskiego lasu, gdzie już ledwo co widać, to lornetka ze źrenicą 4 mm (Genesis 10.5x44) ucina obraz do zera, Banner 6x32 (5 mm) coś tam pokazuje, a Habicht 7x42 pokazuje jeszcze jaśniej i więcej.
Habicht to transmisyjny wymiatacz, który oddaje sprawiedliwość matematycznej regule jasności powierzchniowej. Po prostu pokazuje, ile fabryka dała.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
forum.optyczne.pl wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze.
Technologia ta jest wykorzystywana w celach reklamowych i statystycznych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy,
a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Pliki cookies mogą też być wykorzystywane przez współpracujących z nami reklamodawców, a także przez narzędzie Google Analytics, które jest przez nas wykorzystywane do zbierania statystyk.
Korzystanie z serwisu Optyczne.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko »
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9