Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.
Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.
Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.
Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.
Wysłany: Wczoraj 20:05 SRBC 6x32, Habicht 7x42 (2022) i Terra 8x25 w górach
Nie recenzja, nie porównanie, tylko garść refleksji wynikających z intensywnego używania lornetek Sky Rover Banner Cloud 6x32, Swarovski Habicht 7x42 i Zeiss Terra ED 8x25 podczas 14-dniowego rodzinnego pobytu w Beskidzie Śląskim, a także wcześniejszych doświadczeń z nimi.
Pogoda i siły dopisywały, więc prawie codziennie byliśmy na szlaku z lornetkami. Wyjątkiem były dwa dni, kiedy upał ponad 30 stopni pozwolił mi na spokojne, samotne spacery na pobliskie przełęcze, w celu rozstrzygnięcia pewnych ważnych kwestii, o których dalej.
Pomijając nieliczne wyjścia "porównawcze", na szlaku nosiłem jedną lornetkę - na zmianę albo SRBC, albo Habichta. Terry używał mój starszy syn, który przez ostatni rok bardzo polubił obserwacje. Pakował ją do plecaczka na każdą wycieczkę, a w trasie często wyjmował i coś tam obserwował, zwykle nie miałem pojęcia co takiego. Poradziłem mu, że może też nosić na szyi i skróciłem maksymalnie pasek, ale starał się o nią bardzo dbać i wolał chować.
Z kolei młodszy syn, mimo wielu lat z lornetką, zakończył swoją przygodę na Comecie 6x24. Co prawda zabrał go na wyjazd, ale na szlak może 2-3 razy, a nie spojrzał chyba wcale... Zadając fundamentalne pytania - co i po co ma obserwować - dołączył do mojej małżonki, czyli frakcji rodziny niezainteresowanej obserwacjami w ogóle.
Powiększenie
Rok temu miałem w tych samych górach SRBC 8x42. Choć to parametry "do wszystkiego", to jednak drgania obrazu rosną coraz szybciej z postępującym w trasie zmęczeniem. Krótkie, ale intensywne podejścia pod szczyt wymagały kilku minut odpoczynku, aby ustabilizować ręce i uspokoić oddech. Po 7-8 godzinach na szlaku odpoczynek już nie pomagał. Tymczasem od poprzedniego roku chłopaki (9 i 10 lat) zrobiły ogromny postęp i bywało, że nie nadążaliśmy za nimi z żoną, np. kiedy gonili 750 metrów w górę z centrum Szczyrku na Skrzyczne...
Oprócz stabilności zaletą siódemki, a tym bardziej szóstki, jest też wyraźnie większa niż w ósemce głębia ostrości. Nastawiając ostrość na taką średnio-szlakową odległość, już po pierwszym przyłożeniu do oka widzę, czy warto zatrzymywać się na dalsze, pogłębione obserwacje, wymagające już doostrzenia.
Masa i rozmiar lornetki
W przypadku akurat tych beskidzkich szlaków i aktualnej mojej kondycji ani masa Habichta, ani Bannera nie była dla mnie w jakikolwiek sposób uciążliwa. Zdaję sobie jednak sprawę, że gdyby trasy były dłuższe, z przewyższeniami około 1.5 km, technicznie trudniejsze (wymagające podpierania rękami), to liczyłbym każdy gram w plecaku. Gdybym jechał chodzić samemu po szlakach tatrzańskich, to nie wziąłbym lornetki większej niż 20-25 mm apertury.
W bardziej widokowych miejscach (przełęcze, szczyty, granie, polany widokowe) lornetkę nosiłem na szyi, a przez pozostałą część trasy spoczywała w plecaku. Zdarzały się więc sytuacje, że tęskniłem z maluchem 20-25 mm przy pasku spodni. Jednak ten brak lornetki non-stop pod ręką wynagrodzony był komfortem w miejscach bardziej obserwacyjnych.
Banner czy Habicht?
Jeśli chodzi o optykę, to nie ma zwycięzcy. Obie te lornetki dają bardzo wysoką techniczną jakość obrazu, o której dość już napisano i nie będę tego powtarzać. Obie te lornetki w doskonały sposób przedstawiają nam otaczającą nas przestrzeń, czyniąc to w sposób przeglądowy, tj. w mniejszym stopniu skupiając się na detalach. Prezentują jednak biegunowo odmienne podejście do obrazowania tej przestrzeni.
Niespotykanie szerokie pole widzenia i niewielkie zniekształcenia geometryczne Bannera pozwalają podziwiać jednocześnie tysiące drzew porastających zbocza, całe osady domków, dziesiątki turystów wspinających się pod ten samy szczyt. Jednak obserwowany las przypomina wielką fototapetę na ścianie, a turyści - relację telewizyjną na ogromnym ekranie. Obraz jest płaski.
Habicht wycina niewielki (kątowo niemal dwukrotnie mniejszy) obszar tej przestrzeni, ale w ramach tego tunelu, wykorzystując silną dystorsję oraz efekt stereoskopowy wyczynia cuda jeśli chodzi o plastykę obrazu. Widzę drzewa, dalej łąki, domy, znów drzewa i tak aż do około kilometra mocno podkreślona jest separacja planów. Przypomina to oglądanie przez rurkę dioramy modelarskiej, a więc faktycznie przybliża nas do obserwowanej sceny. Zauważmy, że dachówka przybliża nas pozornie, ponieważ nie zachowuje tak dobrze jak porro trójwymiarowości, znanej nam z obserwacji gołym okiem na bliskich dystansach.
Pod względem ergonomii wygrywa Habicht. Po wielu godzinach na szlaku drobne uciążliwości użytkowania zaczynają irytować nieproporcjonalnie do ich faktycznej wagi. Wyjmowanie Bannerka z futerału wiąże się z kompulsywnym sprawdzeniem pozycji muszli. A jak już ustawiłem muszle, to może warto też rozstaw tubusów sprawdzić? W Habichcie muszle nie mają żadnej regulacji i to jest najlepsze rozwiązanie jakie znam. Dodatkowe boczne osłonki na okulary, których używam(-łem) ze Swarkiem, by diafragma była pięknie i głęboko czarna... po prostu ściągnałem, bo ciągle się przestawiały. Lornetka idealna w męczących okolicznościach musi być prosta - przykładam i od razu widzę, bez kombinowania.
Perspektywa powietrzna
Już przy kilkusetmetrowych obserwacjach pojawia się delikatne zamglenie krajobrazu, który z kilkunastu kilometrów wygląda jak malowany pastelowymi odcieniami niebieskiego i szarego. Upalne i wilgotne powietrze o kiepskiej przejrzystości, z jakim mieliśmy do czynienia przez większość dni, jeszcze ten efekt perspektywy powietrznej wzmagało.
W tych sytuacjach kluczowy jest kontrast lornetki. Patrząc na dalekie zbocza przez SRBC czy Habichta widziałem jaśniejsze i ciemniejsze plamy łąk i lasów. Kieszonkowo Terra, mimo większego powiększenia, zlewała to w jednolitą szarą masę.
Sporo uwagi poświęciłem rozstrzygnięciu czy przez tą mgłę dali lepiej przebija się Habicht, czy Banner (w szczególności jeden z tych dwóch upalnych dni, kiedy sam wdrapałem się z lornetkami na przełęcz pod Klimczokiem i przez godzinę robiłem porównania). Otóż obie pokazują to samo z dokładnością do kolorów i powiększenia. Wydaje się, że Banner usuwa zamglenie krajobrazu, ale jest to złudzenie wynikające z delikatnego ocieplenia obrazu w kierunku barwy żółtozielonej. Mgła zostaje, ale przebarwiona, obraz jest bardziej brudny. Z kolei Habicht uwydatnia perspektywę powietrzną do granic możliwości, krajobraz miejscami jest niemal filetowy, jednak bardziej lekki i co najważniejsze - nadal w tych zimnych odcieniach widać to samo.
Co nam dają najlepsze lornetki?
Kieszonkowa Terra 8x25 jest moją rowerową lornetką. Lubię ją, bo nie raz zdarzało się, że podczas wycieczki trafiała się ciekawa i niespodziewana sytuacja obserwacyjna. Cajsik zawsze dzielnie sobie radził, choć ergonomia jest dużo gorsza niż pełnowymiarowych lornetek, a jakość obrazu ewidentnie nie przystaje do Bannera, Habichta czy Kowy Genesis (ale też nie odrzuca na wstępie, jest po prostu przyzwoita). To trochę jak z kawą. W kafejce czy nawet w domu będziemy degustować różne gatunki, wybrzydzać, chwalić nuty smakowe. Na szlaku w górach człowiek wypije z termosa jakąś podłą rozpuszczalną, bo tylko taka była w jedynym spożywczaku w okolicy i jest szczęśliwy.
Nigdy nie robiłem bezpośrednich porównań obrazowania Terry i pełnowymiarowych lornetek dobrej klasy. Teraz jednak, korzystając z ilości dostępnego czasu, zadałem sobie pytanie jakie są te różnice jakości obrazu w stosunku do Habichta i SRBC oraz jakie są konsekwencje tych różnic.
Obraz Terry jest ocieplony w kierunku pomarańczowego (Banner - delikatnie żółtozielony, Habicht - idealnie neutralny), ciemniejszy nawet podczas jasnego dnia oraz mniej kontrastowy. Czy jednak różnice sprowadzają się tylko do estetyki obrazu, który w lepszych lornetkach jest "po prostu ładniejszy"?
Otóż nie. Zrobiłem następujący eksperyment. Spojrzałem przez Terrę 8x25 na polanę. Widzę na niej podwórko, płot, chatę, zaparkowane auto, opartą siekierę, okna, kwiaty na parapecie... wzrok wyłapuje kolejne przedmioty. Kiedy wydaje mi się, że wszystko już zobaczyłem przykładam do oczu Bannera 6x32 i - ograniczając się do centrum pola, odpowiadającego obrazowi Terry - doświadczam zalewu informacji o drobnych detalach z tego samego obszaru przestrzeni: plama rdzy na siekierze, kamery monitoringu, antena,... Wracam znów do Terry, no tak, oczywiście widzę plamę rdzy, kamery i antenę, ale wcześniej nie zwróciłem na nie uwagi!
Dodam, że nie była to kwestia stabilności Bannera. Siedziałem na przełęczy, na ławie, mając łokcie oparte o stół - przy tych powiększeniach to praktycznie statyw.
Powyższy eksperyment uświadomił mi ile traci się za każdym razem, kiedy przykładamy do oczu lornetkę przeciętną (bo przecież w żadnym razie nie słabą!) zamiast lornetki bardzo dobrej. To nie jest tylko kwestia ładniejszego obrazu, to jest realna i bezpowrotna strata polegająca na tym, że nie zobaczyliśmy tego, co było możliwe do zobaczenia. Można cieszyć się lornetką przyzwoitą, tak jak tą kawą z termosu, ale warto zdawać sobie sprawę z tego co tracimy. Niech to będzie świadomy wybór.
Prawdopodobnie kiedyś Terrę otrzyma starszy syn, a ja... mam pretekst do kupna malucha - nadal z definicji marnego ergonomicznie, ale już możliwie bezkompromisowego optycznie.
Lornetki wśród turystów
Występują, ale w ilości śladowej. Rok temu przez 10 dni widziałem chłopaka z Nikonam E II 8x30 i pana w średnim wieku z wielkim porro ok. 50 mm. W tym roku był 30-latek z dużym Vorteksem (może i 50 mm, a na pewno przynajmniej 42 mm), pan w średnim wieku z porro 50 mm (to jakaś groteska, nie wiem czy to ta sama osoba, ale spotkałem go w tym samym miejscu i na tej samej grani co rok temu) oraz, już nie pamiętam osoby, niósł składanego malucha 25 mm. Uwzględniając mój arsenał raczej trudno wskazać dominującą klasę lornetek na górskim szlaku. Ludzie biorą co chcą lub co akurat mają i się cieszą, co jest optymistycznym akcentem na koniec.
Nie ze wszystkimi obserwacjami się zgadzam, ale dotyczy to głównie kwestii subiektywnych. Nigdy nie udało mi się zaobserwować tej "plastyczności" obrazu w Habichcie. Żadna lornetka z tej serii nie dawała mi przyjemnego w odbiorze obrazu. Podobnie nie zauważam tej rzekomej płaskości SRBC 6x32.
Bardzo podobne do Twojego opisu odczucia mam co do porównania ilości widocznych detali. W moim przypadku było to porównanie VP 8x25, M7 8x42 i SRBC 10x50. Bez porównania M7 wypada dobrze, ale Zeiss wyraźnie i kontrastowo pokazał detale, których w Nikonie trzeba się było doszukiwać. SRBC pokazywał jeszcze więcej dzięki większemu powiększeniu, ale zysk względem Zeissa był sporo mniejszy niż różnica między VP, a Monarchem.
A co do lornetek w górach, to w mojej 3 osobowej ekipie każdy ma inną do tego celu.
Ja chodzę ze wspomnianym Zeissem, jedna przyjaciółka z Curio 7x21, a druga na jednodniowe wyjścia nie bierze nic, ale na dłuższe wyprawy pod namiot zabiera DO Chase 10x50 do obserwacji nocnego nieba.
Rok temu w Tatrach widzieliśmy tylko jedną inną osobę z lornetką: starsza pani miała stabilizowanego Canona. Chyba 12x36, ale nie mam pewności.
Nigdy nie udało mi się zaobserwować tej "plastyczności" obrazu w Habichcie.
Mówisz o Habichcie, czy ogólnie o efekcie stereospokopwym, który w każdym porro (byle nie odwróconym) jest silniejszy niż w dachówkach i działa w kierunku plastyczności obrazu?
ryszardo napisał/a:
Bez porównania M7 wypada dobrze, ale Zeiss wyraźnie i kontrastowo pokazał detale, których w Nikonie trzeba się było doszukiwać.
Właśnie tak. A w moim przypadku Banner (w innym miejscu powtórzyłem test z Habichtem) wręcz krzyczał dodatkowymi detalami, mimo powiększenia 6x, a nie 8x, jak w Terze.
ryszardo napisał/a:
Ja chodzę ze wspomnianym Zeissem, jedna przyjaciółka z Curio 7x21
Wysłany: Dzisiaj 11:20 Re: SRBC 6x32, Habicht 7x42 (2022) i Terra 8x25 w górach
Gratuluję umiejętności wyciągania ciekawych wniosków z prostych, spacerowych obserwacji. Czy to nie jest binoholizm właśnie?
_Tomek_ napisał/a:
Perspektywa powietrzna
(...) Sporo uwagi poświęciłem rozstrzygnięciu czy przez tą mgłę dali lepiej przebija się Habicht, czy Banner (w szczególności jeden z tych dwóch upalnych dni, kiedy sam wdrapałem się z lornetkami na przełęcz pod Klimczokiem i przez godzinę robiłem porównania). Otóż obie pokazują to samo z dokładnością do kolorów i powiększenia. Wydaje się, że Banner usuwa zamglenie krajobrazu, ale jest to złudzenie wynikające z delikatnego ocieplenia obrazu w kierunku barwy żółtozielonej. Mgła zostaje, ale przebarwiona, obraz jest bardziej brudny. Z kolei Habicht uwydatnia perspektywę powietrzną do granic możliwości, krajobraz miejscami jest niemal filetowy, jednak bardziej lekki i co najważniejsze - nadal w tych zimnych odcieniach widać to samo.
Kluczowym pojęciem i jednocześnie pytaniem dla problemu perspektywy powietrznej jest to, czym jest kontrast w lornetce. Kontrast powoduje, że odróżniamy kształty na tle innych i widzimy wtedy, gdy widoczność jest ograniczona. Nie chcę rozwijać tego wątku, bo jest on zbyt złożony i subiektywny w aparacie opisowym.
Jedną ze składowych poczucia kontrastu jest kontrast barwny. Najbardziej znanym przykładem jest tzw. schemat orange&teal wykorzystywany w kinie dla lepszego odróżnienia barwy skóry od tła. W tym celu wykorzystywany jest kolor przeciwny dla "cielistości", który anglosasi nazywają "teal", po polsku najbliżej mu ku turkusowemu, formy przełamania zielonego i niebieskiego, który dominuje w scenerii morskiej.
Dlaczego o tym mówię... Ponieważ zgodnie z tą inspiracją lornetki morskie "zażółcają" obraz bieli, ograniczając w transmisji kolor niebieski, utrzymując wysokie poziomy żółtego i zielonego, na które oczy najbardziej są wyczulone i które najlepiej kontrastują z turkusem perspektywy powietrznej. Lornetka nie ma możliwości usunięcia informacji o mgle, aby odfiltrować ją od treści obrazu. To niemozliwe. Ale może odciąć kształy z niebieskiego tła poprzez ich zażółcenie, podobnie jak w kinowym teal&orange.
Moim zdaniem dokładnie ta intuicja kierowała inżynierami Zeissa przy projektowaniu swoich powłok (niżej), maksymalizując orange przy wycofaniu teal. Zresztą nie potrzebuję teorii, aby wiedzieć, że to działa. Widzę to na co dzień w lepszym przebijaniu sie przez przez perspektywę powietrzną przez Victory SF niż "wiernego" Swarka NL.
Ale są lornetki jeszcze lepsze w tych zastosowaniach, te z wyższą transmisją w centrum widzialnego spektrum, ze znanych mi "żółty" Zeiss 7x50 Marine, Fujinon 7x50 czy od niedawna Bushnell Rangemaster 7x35.
_Tomek_ napisał/a:
Co nam dają najlepsze lornetki?
(...) Powyższy eksperyment uświadomił mi ile traci się za każdym razem, kiedy przykładamy do oczu lornetkę przeciętną (bo przecież w żadnym razie nie słabą!) zamiast lornetki bardzo dobrej. To nie jest tylko kwestia ładniejszego obrazu, to jest realna i bezpowrotna strata polegająca na tym, że nie zobaczyliśmy tego, co było możliwe do zobaczenia. Można cieszyć się lornetką przyzwoitą, tak jak tą kawą z termosu, ale warto zdawać sobie sprawę z tego co tracimy. Niech to będzie świadomy wybór.
Ten akapit jest genialny w swojej prostocie. Brawo. On dokładnie tłumaczy zjawisko braku zrozumienia uzytkowników lornetek pozbawionych aberracji i lornetek powszechnych. Widzimy to samo, a odbieramy coś innego, bo kluczem w jakości detekcji szczegółu w lornetce jest brak elementów przeszkadzających, ferii kolorów aberracji chromatycznej, delikatnej mgiełki astygmatyzmu, obnizonego kontrastu spowodowanego niższą transmisją. Ja ogół tych czynników nazywam wiernością lornetki, im lornetka jest wierniejsza, tym mniej przeszkadza obserwatorowi w dostrzeganiu szczegółu.
Już nie mówię o przyjemności obcowania z czymś estetycznym.
Mówisz o Habichcie, czy ogólnie o efekcie stereospokopwym, który w każdym porro (byle nie odwróconym) jest silniejszy niż w dachówkach i działa w kierunku plastyczności obrazu?
Pisałem o całej serii Habicht. 7x42 wypada tu moim zdaniem najgorzej ze względu na tragicznie małe pole widzenia.
Jeśli chodzi o efekt 3D w lornetkach, to go zauważam, ale on z założenia jest słabszy niż gołym okiem. W każdej lornetce. Wydaje mi się, że żeby był on naprawdę silny, to rozstaw obiektywów powinien być proporcjonalny do powiększenia, czyli dla 7x wychodziłoby ponad 40 cm, a takich lornetek (nie dalmierzy stereoskopowych) jeszcze nie widziałem.
Do tego szybko słabnie z odległością (oczywiste) i na dłuższe dystanse nie ma już większego znaczenia. A jakby tego było mało, to węższe pole widzenia oznacza mniej punktów odniesienia i w efekcie mniejsze wrażenie głębi. Na tym Habicht mocno cierpi. Szczególnie 7x42.
Nigdy nie byłem też w stanie zrozumieć narzekań na duże pole dobrze skorygowane do brzegu. Właśnie w kontekście takich lornetek najczęściej widzę narzekania na "płaskość" i "nijakość', a z drugiej strony właśnie takie sprzęty wywołują u ludzi największy "efekt WOW". Coś tu się kupy nie trzyma.
_Tomek_ napisał/a:
Jak nosicie te maluchy? Kieszeń, przy pasku?
Zależy czy coś innego jest niesione równocześnie.
Zeissa najczęściej noszę w futerale przy pasku (miękkim, nie tym z zestawu), a na szyi mam aparat.
Przyjaciółka aparat najczęściej ma przez ramię pod pachą i wtedy Curio jest albo na szyi, albo w kieszeni.
Mi zdarza się nosić też aparat na szyi, a lornetkę pod pachą przez ramię.
Wysłany: Dzisiaj 19:05 Re: SRBC 6x32, Habicht 7x42 (2022) i Terra 8x25 w górach
binocullection napisał/a:
Kluczowym pojęciem i jednocześnie pytaniem dla problemu perspektywy powietrznej jest to, czym jest kontrast w lornetce. Kontrast powoduje, że odróżniamy kształty na tle innych i widzimy wtedy, gdy widoczność jest ograniczona. Nie chcę rozwijać tego wątku, bo jest on zbyt złożony i subiektywny w aparacie opisowym.
Tylko odrobinę rozwinę, bo chyba rozumiem dlaczego inaczej odbieramy wpływ ocieplenia obrazu w kierunku żółtego na postrzeganie szczegółów przesłoniętych perspektywę powietrzną.
Pisząc o kontraście miałem na myśli różnice jasności białego i czarnego w obrazie dawanym przez lornetkę. Jeśli spojrzę przez Habichta na zimową scenerię to kontrast wbija w ziemię - tak jasny jest biały śnieg i tak wyskakują z obrazu ciemne drzewa. Kontrast Bannera jest odrobinę mniejszy.
Ten kontrast jasności przekłada się też na sceny kolorowe, jednak wówczas dochodzi także do głosu kontrast barwny, o którym piszesz. Wynika on z selektywnego rozjaśniania niektórych barw (jak żółty i zielony w Zeissie SF) i przyciemniania innych.
Dla barwnych scen wypadkowa działania tych dwóch rodzajów kontrastu wpływa na łatwość dostrzeżenia szczegółów. Domyślam się, że piszesz o sytuacjach kiedy perspektywa powietrzna nie jest na tyle mocna, by wygasić wszystkie barwy. Wówczas podbijanie tego "orange" i tłumienie "teal" może poprawić dostrzegalność szczegółów w obserwacjach natury. Tego jeszcze nie sprawdziłem - mam powód, by za rok znów jechać w góry
W moim eksperymencie, kiedy patrzyłem na odległość kilkunastu czy więcej kilometrów wszystko było szaroniebieskie lub morskie, a detale to były jaśniejsze i ciemniejsze plamy w tych barwach. Kontrast barwny Bannera (który także podbija żółtozielony) nic tu nie pomógł. To jest na pewno dużo rzadziej spotykana sytuacja niż obserwacje na krótszych dystansach z zachowaniem wszystkich barw, ale chciałem właśnie sprawdzić taką skrajność. Dodam, że plamy był na tyle duże, że różnica powiększenia nie miała znaczenia.
Co do zażołcenia morskich lornetek - nie wiem, nie widziałem, ale może chodzić nie tylko o widoczność szczegółów, ale też mniejsze zmęczenie wzroku wszechobecnym niebieskim lub o ograniczenia powłok?
Jeśli chodzi o efekt 3D w lornetkach, to go zauważam, ale on z założenia jest słabszy niż gołym okiem. W każdej lornetce. Wydaje mi się, że żeby był on naprawdę silny, to rozstaw obiektywów powinien być proporcjonalny do powiększenia, czyli dla 7x wychodziłoby ponad 40 cm, a takich lornetek (nie dalmierzy stereoskopowych) jeszcze nie widziałem.
Faktycznie tak by się wydawało. Jeśli przyjąć, że przez lornetkę patrzę dalej niż gołym okiem o krotność jej powiększenia, to dla utrzymania znanego mi na codzień efektu stereoskopowego muszę zachować kąt paralaksy, czyli proporcjonalnie do dystansu zwiększyć moją bazę (rozsunięcie tubusów).
W tym myśleniu widzę dwa problemy. Często patrzę na tą samą scenę najpierw gołym okiem, a potem przez lornetkę. Choćby teraz, patrzę na ogródek sąsiada 80 metrów od okna. Na tym dystansie wzrok zachowuje jeszcze resztki widzenia stereoskopowego. Jeśli na ten sam ogródek popatrzę przez Bannera, w którym tory optyczne są w osi wzroku, to poczuję się jakbym był bliżej, ale efekt 3d będzie taki jak gołego oka na tym dystansie, czyli dziwnie słaby. Jeśli spojrzę przez Habichta, czy dowolne porro z szeroko rozstawionymi tubusami, to efekt 3d jest silniejszy. To wszystko łatwo sprawdzić patrząc na zmianę jednym okiem i obojgiem.
Druga sprawa - nie jestem przekonany czy zależność wrażenia trójwymiarowości rośnie liniowo z bazą paralaksy. Raczej nawet spodziewałbym się, że rośnie coraz wolniej, jak każda wrażliwość mózgu na bodziec zewnętrzny. O ile więc porro szersze o 5 cm dużo wnosi do 3d w stosunku do dachówki, to aby mieć kolejny równie silny "strzał wrażeń", być może potrzeba dalszych np. 20 cm? Nie wiem.
ryszardo napisał/a:
A jakby tego było mało, to węższe pole widzenia oznacza mniej punktów odniesienia i w efekcie mniejsze wrażenie głębi. Na tym Habicht mocno cierpi. Szczególnie 7x42.
Właśnie o to chodzi by mieć wrażenie głębi i odległości różnych planów bez żadnych punktów odniesienia. Habicht 7x42 wypada tu najlepiej z serii z powodu największej głębi ostrości i właśnie dlatego jego kupiłem, a nie 10x40 czy 8x30. Co prawda mało już pamiętam ich obraz, ale o tym, że głębia ostrości 8x30 już jest trochę za mała przypomina mi lepiej znany Nikon E II 8x30. Po prostu jego pole ostrego widzenia jest zbyt małe - nie na boki, ale wzdłuż osi.
ryszardo napisał/a:
Nigdy nie byłem też w stanie zrozumieć narzekań na duże pole dobrze skorygowane do brzegu. Właśnie w kontekście takich lornetek najczęściej widzę narzekania na "płaskość" i "nijakość', a z drugiej strony właśnie takie sprzęty wywołują u ludzi największy "efekt WOW". Coś tu się kupy nie trzyma.
To proste. Szerokie pole widzenia w połączeniu ze sporym powiększeniem powoduje nadmierny natłok wrażeń wizualnych, poczucie jakbym siedział zbyt blisko ekranu. Nie lubię tego i tylko z tego powodu nie kupię żadnej z lornetek NL. Chyba, że pojawi się NL 6-7x, bo przy małym powiększeniu tego natłoku nie czuję (jestem bardziej obserwatorem niż uczestnikiem).
:smile: Właśnie o to chodzi by mieć wrażenie głębi i odległości różnych planów bez żadnych punktów odniesienia. Habicht 7x42 wypada tu najlepiej z serii z powodu największej głębi ostrości i właśnie dlatego jego kupiłem, a nie 10x40 czy 8x30. Co prawda mało już pamiętam ich obraz, ale o tym, że głębia ostrości 8x30 już jest trochę za mała przypomina mi lepiej znany Nikon E II 8x30. Po prostu jego pole ostrego widzenia jest zbyt małe - nie na boki, ale wzdłuż osi.
Pisząc "punkty odniesienia" miałem na myśli to, że im szersze pole widzenia, tym większa szansa na złapanie rożnych obiektów w różnych odległościach. Jeśli używamy na otwartej przestrzeni lornetki z małym polem widzenia, to często wszystko się w nim mieszczące jest w bardzo zbliżonej odległości i efekt 3D znika, bo nie ma różnic. Oczywiście można znaleźć sceny, gdzie obiekty w różnych odległościach zmieszczą się w małym polu, ale to nie jest reguła. Ja patrzę na to, na co chcę i przeważnie nie mam wpływu na otoczenie obiektu, który chcę obserwować.
Ekstremalną wersją tego są lornetki w astronomii, gdzie niektórzy ludzie twierdzą, że widzą głębię, co jest efektem czysto psychologicznym, bo baza jest o wiele rzędów wielkości za mała na takie odległości.
_Tomek_ napisał/a:
To proste. Szerokie pole widzenia w połączeniu ze sporym powiększeniem powoduje nadmierny natłok wrażeń wizualnych, poczucie jakbym siedział zbyt blisko ekranu. Nie lubię tego i tylko z tego powodu nie kupię żadnej z lornetek NL. Chyba, że pojawi się NL 6-7x, bo przy małym powiększeniu tego natłoku nie czuję (jestem bardziej obserwatorem niż uczestnikiem).
Ciekawe. Przyjmuję do wiadomości, ale zrozumieć nie mogę.
Nigdy takiego problemu nie miałem. Gdybym miał, to najbardziej przytłaczający obraz powinienem mieć bez lornetki. W końcu gołym okiem pole widzenia większe i wszystko ostre we wszystkich kierunkach, obraz idealny i jednocześnie widocznych detali nieporównywalnie więcej. To jest chyba dobre porównanie: im szersze pole widzenia i mniejsze nieostrości brzegowe, tym bardziej naturalny obraz i w efekcie dla mnie przyjemniejszy w odbiorze. Im większe ograniczenie tego, tym obraz bardziej sztuczny
Ciekawostka trochę powiązana: SRBC 6x32 jest jedyną klasyczną lornetką (nie liczę galileuszowych "oczu wyraka" itp.), patrząc przez którą mogę bez problemu chodzić.
Jeśli używamy na otwartej przestrzeni lornetki z małym polem widzenia, to często wszystko się w nim mieszczące jest w bardzo zbliżonej odległości i efekt 3D znika, bo nie ma różnic.
Konstrukcja porro wzmacnia i wydłuża zakres widzenia trójwymiarowego. Wtedy mamy namacalne poczucie odległości, bez potrzeby odnoszenia się do wielu obiektów w polu widzenia.
Podczas zimowych porównań SRBC 6x32 i Habichta 7x42 w ciemym lesie, głównie pod kątem możliwości nocnych (jedyne źródła światła to łuna podmiejskiego nieba) zauważyłem między drzewami człowieka z psem. Banner zrzutował masę drzew i obiekt na płaszczyznę. Habicht pokazał w sposób namacalny co jest bliżej, a co dalej, za którym z kilkunastu podobnych drzew ten człowiek faktycznie jest.
Przed chwilą przygotowywałem jedzenie do pracy na jutro i zrobiłem eksperyment. Zamknąłem jedno oko i sięgnąłem po paprykę z tacki warzyw. Ten moment zawahania kiedy zamknąć palce chwytające warzywo był właśnie brakiem poczucia odległości wynikającego z klasycznego widzenia trójwymiarowego. To jest czysta fizjologia widzenia, nie psychologia, tak reaguje mózg na dwa różne obrazy z obojga oczu.
ryszardo napisał/a:
Nigdy takiego problemu nie miałem. Gdybym miał, to najbardziej przytłaczający obraz powinienem mieć bez lornetki.
W tym wypadku to dla odmiany psychologia. Patrząc przez lornetkę 1x, czyli własne oczy, blisko siebie widzę to co namacalne, znane. Wszystkie obiekty dalej, choć w ogromnej ilości wynikającej z pola widzenia oka, są małe, odległe.
Lornetka o dużym powiększeniu w ułamek sekundy ściąga na mnie tą nową rzeczywistość. Jeśli pole jest duże, to nadmiar wrażeń jest zbyt wielki. Nie lubię tego. Doceniam NLki za perfekcję optyki, ale to nie są lornetki dla mnie, choć do ergonomii zastrzeżeń nie mam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
forum.optyczne.pl wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze.
Technologia ta jest wykorzystywana w celach reklamowych i statystycznych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy,
a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Pliki cookies mogą też być wykorzystywane przez współpracujących z nami reklamodawców, a także przez narzędzie Google Analytics, które jest przez nas wykorzystywane do zbierania statystyk.
Korzystanie z serwisu Optyczne.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko »
Strona wygenerowana w 0,37 sekundy. Zapytań do SQL: 16