Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.
Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.
Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.
Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.
Odbyłem ostatnio wciągającą rozmowę ze znajomym interesującym się lornetkami. Gdzieś w trakcie analizowania aktualnej sytuacji na rynku optyki sportowej zadał pytanie – z czego wynika, że pytasz o powód interesowania się lornetkami? Nastała chwila ciszy. Faktycznie, zdałem sobie sprawę, że gdzieś instynktownie ta informacja jest mi potrzebna, by móc osiągnąć nić porozumienia w optyce.
Moja recenzja nowej odsłony Swarovskiego NL w wariancie aperturowym 52 mm wymaga zwrócenia uwagi na determinujący czynnik oceny. Jest nim przyjemność z obserwacji. To jedyny aspekt, który w lornetkach mnie interesuje, który staram się z czasem lepiej rozumieć, na ile to możliwe wiarygodnie oddać, dlatego to jemu poświęcony będzie ten tekst. Nie cyferkom, medialnym nagonkom i wyciągniętym z kontekstu epitetom. Opowiem zatem o emocjach.
EWOLUCJA
Nie sposób zrozumieć NL52, jeśli nie miało się doświadczenia z NL32 i 42. To lornetki z gruntu inne, niż pozostałe dostępne na rynku, może od niedawna za wyjątkiem Bannerclouda. Specyficzne, wymagające, czasem kapryśne. Jednocześnie ekscentryczne, odkrywcze, technicznie perfekcyjne. Zależność charakterystyczna dla jednostek wybitnych. Większa apertura dostarcza nie tylko więcej światła, ale eksploatuje, a nawet uwybitnia, tą samą ergonomię i ten sam projekt obudowy. Z drobnymi smaczkami zmian. Swarek kontynuuje w nim misję przybliżania użytkownikom piękna natury w sposób zachwycający rozmiarem i dostępnością pola. Ale pole samo w sobie jest jedynie nośnikiem emocji. Ich treść wyraża się w czymś innym, czymś co stanowi tożsamość producenta z Austrii.
WIERNOŚĆ
Napisałem niedawno na forum, że lornetkami posługuję się, aby zaspokajać ciekawość i chłonąć piękno otaczającego świata. Lornetka, jako urządzenie przybliżające świat, ma dla mnie jedno zadanie – nie przeszkadzać w obserwacji. Odwzorowywać otoczenie w sposób nie zmieniający geometrii i estetyki scen. Pomagać w obserwacji poprzez uruchamianie w zmyśle wzroku tych wszystkich atrybutów widzenia (przestrzenności, wyrazistości), które determinują wrażenie komfortu, lub jak ja to określam, pewności widzenia. Odkąd przyłożyłem oczy do pierwszej lornetki (zgoła mniej wiernej) nie potrafię pozbyć się pragnienia wiernego widzenia przez optykę. Wierność obserwowanego obrazu w lornetce jest fundamentem przyjemności, a ta wydaje się konsekwencją potrzeby wynikającej z instynktu poznania i oceny. NLka jest emanacją tego zjawiska, podobnie zresztą jak poprzedzające ją generacje, tutaj jednak uzupełnia je przestronnością i większą poręcznością.
PRZYJEMNOŚĆ
Zatem czym jest wierność? Na to pytanie znaleźć można pewnie kilka odpowiedzi, ja zaproponuję najbliższą swojej intuicji. Wierność jest kompozycją cech lornetki, które dają komfort patrzenia. A komfort ma tę nieszczęsną (choć dla ogółu może nawet szczęsną) właściwość, że ujawnia się dopiero wtedy, gdy zostanie doznany. Komfortem okazuje się wierność kolorystyczna, ostrość, właściwe odwzorowanie perspektywy, brak znamion przejścia światła przez urządzenie. To wszystko cechy NL, przy czym wariant 10x52 uzupełnia to czystszą bielą (przemyca mniej czerwieni, utrzymując wysoką transmisję niebieskiego) oraz maksymalną, osiągalną przy tym projekcie optycznym, wygodą obserwacji pola. Przyjemnością łatwości przenoszenia się na drugą stronę okularów. Ale nie tylko. Stara się uzupełnić ją lepszą kontrolą światła pozaosiowego (odblaski) oraz to, czego NLki genetycznie nawet nie próbowały mieć – przestrzennością.
PRZESTRZENNOŚĆ
Ten aspekt wart jest szczególnego podkreślenia, gdyż mniejsze NLki (oraz NL14x52) są urządzeniami z zamysłu portretującymi, utrzymującymi w ryzach krzywiznę pola i dystorsję. NL10x52 dodaje projektowi dynamicznej przestronności. Przeskanuj płynnym, prostoliniowym ruchem koronę drzewa z falującymi liśćmi, a zrozumiesz, co mam na myśli. To lornetka uwypuklająca bliższe perspektywy, gięte bryły i złożone konstrukcje pod warunkiem jednak, że obraz ożywa i przemieszcza się w polu widzenia okularów. Efekt jest fascynujący, dodający tej bezdusznie wiernej konstrukcji optycznej elementu życia i zaangażowania wyobraźni. Płaci za to naturalnie ostrością brzegową i mniej finezyjną (jak np. NL 12x42) projekcją nocnego nieba. Potrafi także tworzyć dosyć dziwne wrażenie przelewania obrazu podczas spontanicznego panningu. W sumie swoich cech uzupełnia element wierności projekcyjnej o atrybut inspiracyjny, będący moim zdaniem zabiegiem intencjonalnym.
PRZYSZŁOŚĆ
Swarovski musiał zdać sobie sprawę, że w dobie atrofii pasji lornetkowej odbiorcą „dużej” NLki będą wyłącznie pasjonaci optyki. Stworzyli zatem lornetkę, która dawała wolność interpretacji projektu oraz mądrość technologiczną wynikająca z kilku lat doświadczeń modelu na rynku. Gdzieś podświadomie można poczuć, że podobnie jak WX w przypadku Nikona, NL52 są pewnego rodzaju hołdem dla wybitnej dynastii zapoczątkowanej przez rewolucyjną na rynku serię SLC, osiągającą amplitudę doskonałości optycznej w postaci EL (to wymagałoby osobnego artykułu), by przekształcając się w NL dać upust ambicjom niedużego producenta optyki z Tyrolu. Są przykładem pięknej współpracy, jaką europejski producent potrafił osiągnąć z konsumentem pochłoniętym w swej pasji, odkrywając przez nim nowe przestrzenie możliwości na gruncie optyki, jak i stylistyki użytkowej. Ważne memento w dobie dominacji przemysłowej Chin. Czy Swarovski przetrwa te niełatwe czasy? Sądzę, że tak, jeśli wierny będzie misji przybliżania pasjonatom piękna przyrody i wierności jej prezentowania. Jak Nature Lover Pure.
Czy można podsumować, że NL Pure 10x52 to lornetka dla wytrawnych pasjonatów optyki doceniających subtelności wiernego odwzorowania scen, a EL 10x50 to lornetka dla smakoszy perfekcyjnej technicznie optyki?
Tak, ale w przypadku ELki recenzja bylaby bardziej rozprawa o wygodzie, niz tylko wiernosci.
Ergonomic Light, gdzie to drugie rozumiem nie jako lekkosc fizyczna (choc lekkie faktycznie sa), ale lekkosc wchodzenia w obraz, brak siłowania sie z obrazem - odprężenie wzroku oraz nieczułość okularow na generowanie artefaktów, gdy wzrok chce osiagnac cala jego rozpietosc.
W NLce wierze, ze zrobiono wszystko, na co fizyka i ograniczone gabaryty lornetki pozwoliły, aby bylo podobnie i czesciowo sie to udalo.
Ciekaw jestem, jakie sa optymalne zakresy pol wsrod uzytkownikow z forum. Takie, ktore daja satysfakcje, ale takze wygode i użyteczność. Zapraszam do dyskusji.
Bardzo fajny tekst. Już NL 10x42 to perfekcyjny kandydat na „tą jedyną”, natomiast 10x52 idzie jeszcze dalej, dając większe możliwości zmierzchowe i jak autor opisał - większą finezję obrazu. Mnie osobiście lornetka ta ujęła szeroko rozumianym „feelingiem” czyli składową ergonomii, użytych materiałów (bardziej „zamszowa”, niż mniejsze modele) oraz smukłości. Przy 52mm - nie sprawia wrażenia dużej. Co do widoku najlepiej już wypowiedział się kolega binocullection, jest bardzo przyjemny, otwarty, szeroki i kontrastowy. Moje wrażenia to tylko "wspomnienia". Nie jestem niestety użytkownikiem tej wspaniałej lornetki ale z chęcią popatrzyłbym przez nią ponownie
Feeling towarzyszy wszystkim NLkom oraz rosnie wraz ze wzrostem apertury. Rzezba 52ki tworzy podświadome uczucie trzymania w dloniach specjalistycznego, zaprojektowanego pod fizjologie dloni narzedzia, a moze nawet broni - taka gre skojarzeń moga powodowac czarne wypustki opuszczające mostek w kierunku obiektywów, przypominające łowcze aplikacje bojowe.
NLka, podobnie jak Zeiss Victory SF, to dla mnie pod wzgledem przyjemnosciowym nieodłączna, oszacowalbym na 50/50, kompozycja optyki i ergonomii. To powod, dla ktorego nie potrafie zgodzic sie na rownowazne oceny Swarka i Bannerclouda - nawet jesli chinska optyka puka do bram europejskiej, to pod wzgledem feelingu (dzieki Carlo za dobre okreslenie) to inne światy wrazen i odczuc. Znowu, odczuwalne dopiero na wyzszym etapie zaawansowania z lornetkami, dlatego nie dajace sie generalizować.
Myślę, ze rzetelne testy na ławie optycznej pokazały by miejsce w szeregu SRBC
Żyjemy samymi opisami wrażeń narzutowanych gl. przez niska cenę ... a tak prawdę mówiąc, zbliżenie się do Alfy bądź złotej Trójcy powinno być w oparciu o wykresy ,badania ,opisy przez profesjonalnych ludzi na profesjonalnym sprzęcie.
SRBC ma szerokokątne okulary ,które oczarowują wszystkich wokoło ...
i nawet jeśli wyjdzie ,ze 30% jest obcięte - to kogo to będzie obchodzić ?
Liczy się wrażenie i komfort ...
Tu nie ma "profesjonalych ludzi", wszyscy jesteśmy amatorami przedmiotu, a jeśli ktoś jest zawodowcem, to skutecznie to ukrywa. Ludzie, którzy wyleźli spod kamienia tego forum, i z którymi tworzymy równoległą społeczność wirtualnie i realnie to również sami amatorzy; nie zauważyłem, żeby ktokolwiek z nich posługiwał się lornetką zawodowo, czyli brał za to pieniądze, albo przejawiał jakąkolwiek aktywność z użyciem lornetki, która pozwalałaby wskazać znamiona profesjonalizmu.
Jest taki etap dojrzałości u binoholika, w którym stwierdza, że "profesjonalny" odbiór lornetki nie jest wszystkim i - co więcej - że ten potrafi być omylny.
Wrócę do mojej recenzji NLki. Stawiam tam znak równości pomiędzy wiernością (odpowiednikiem Twojego profesjonalizmu), a komfortem.
Nie czuję realnej wygody w wygodnej lornetce bez pełnej wierności obrazu.
Nie czuję wierności w wiernie odwzorowującej lornece bez dostatecznej wygody obserwacji.
Dla mnie to, przykładowo, Fujinon FMT oraz Swarovski Habicht.
Lornetka o fantastycznej wygodzie obserwacji, ale bez wystarczającej wierności i lornetka o fenomenalnej wierności, ale bez wygody obserwacji.
Obie na pograniczu mojego poczucia satysfakcji, a z "profesjonalnego" punktu widzenia w czołówkach rankingów.
Z drugiej strony serie EL/NL, które łączą te dwa oblicza wierności, tylko na różny sposób.
Aby się przekonać, że tak jest, nie potrzeba ławy optycznej.
Wystarczy spojrzeć.
A czym jest "fantastyczna wygoda obserwacji" ? lub "fenomenalna wierność" ? lub tez - poczucie satysfakcji ?
jedni będą mieli to narzucone cena a inni jakością optyki...
Dla mnie - wygoda obserwacji to jedynie "fotel dentystyczny w układzie żurawia lornetowego" i to bez względu na parametry lornetki...
Lawa optyczna jest potrzebna.
jest potrzebna po to by otrząsnąć się z wyobrażeń i potwierdzić w badaniach ,ze nie śpimy na jawie naszych "odczuć i satysfakcji".
Czy NL jest doskonalą? jak zachowuje się w warunkach silnego oświetlenia ?...
są osb. które wyżej stawiają Leice lub Zeiss-a bo ich preferencje fenomenalnej wierności są inne... i właśnie wtedy LAWA OPTYCZNA jest idealnym sprawdzianem tego co nam się wydaje.
Taki Habit mimo zastosowań obiektywów achromatycznych jest jaśniejszy od NL a poziom AC jest na bardzo podobnym poziomie jeśli nie odrobine lepszy...
w obserwacjach nocnych - to nie jest już tak istotne i nawet stary Fujinon 70mm zgasi obie lornetki bo sięgnie dalej i głębiej mimo niższej jakości optyczne jak i nie tak fenomenalnej wierności...
Prosił, prosił i wyprosił. Masz tę ławę optyczną, bo zamęczysz. Tu co prawda na teście jest Banner Cloud. Ława potwierdziła, że lornetka dobrze ściąga.
NL 10x52 też będzie badana na tym stanowisku, co powinno potwierdzić wnioski z wyżej zamieszczonej rozprawy.
Na fotelu dentystycznym w układzie żurawia lornetkowego obserwujesz ptaki w lesie?
Wygoda obserwacji to łatwość wejścia i pozostania w obrazie.
Tolerancja odległości oka od okularu bez pociemnień.
Możliwość uniknięcia odblasków.
Brak AC i astygmatyzmu przy ustawieniu oczu inaczej niż w osi optycznej.
Odpowiednia kolimacja - brak naprężenia oczu.
To brak astygmatyzmu, który będąc obecny zmusza oczy o szukania pełnej ostrości, której nie znajdzie.
To odpowiedni kontrast, dzięki któremu widzisz wyraźnie, szczególnie przy ograniczonej widoczności.
To wszystko składa się na wygodę obserwacji, która ujawnia się w jakimś stopniu w każdej lornetce i rośnie wraz z poziomem jej zaawansowania.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
forum.optyczne.pl wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze.
Technologia ta jest wykorzystywana w celach reklamowych i statystycznych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy,
a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Pliki cookies mogą też być wykorzystywane przez współpracujących z nami reklamodawców, a także przez narzędzie Google Analytics, które jest przez nas wykorzystywane do zbierania statystyk.
Korzystanie z serwisu Optyczne.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko »
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 14